Ostatnim akcentem ligowej jesieni będzie starcie z Górnikiem Łęczna. Po nim "Zielonych" czekają jeszcze mecze rundy wiosennej rozgrywane awansem. Radomiak zapewnił już sobie miejsce na podium pierwszej rundy rozgrywek, ale ma jeszcze szansę na awans na fotel wicelidera rozgrywek. Żeby tak się stało ostatnia w tabeli Olimpia Elbląg musi wygrać z drugą w lidze Elaną Toruń - oczywiście przy jednoczesnym zwycięstwie "Zielonych" nad ekipą z Łęcznej.
Półtora roku temu Górnik Łęczna spadł z Ekstraklasy. Pożegnanie z najwyższą klasą rozgrywkową w Polsce odbyło się w fatalnym stylu - łęcznianie grali swoje mecze w Lublinie, co nie przyciągało tłumów na trybuny. Drużyny nie uratował nawet Franciszek Smuda, który w Łęcznej eksperymentował tak, że z Przemysława Pitrego, czyli napastnika (choć bez liczb na koncie), przesunął na... środek obrony. A sam Pitry to postać znana radomskim kibicom, którzy pamiętają jeszcze sezon 2005/2006. Wówczas "Zieloni" grali z Zagłębiem Sosnowiec, a Pitry rozegrał bodaj najlepszy mecz w swojej karierze. Zagłębie wygrało 4:0 po czterech golach strzelonych właśnie przez tego piłkarza. W Łęcznej Pitrego już nie ma (może to i dobrze...), a Smuda... zaraz może tam wrócić. Po słynnym "Franzu" na ławce trenerskiej Górnika zasiadło jeszcze czterech trenerów (jeden nawet dwa razy), ale żaden nie zdołał wydobyć Łęcznej z dołka. Po zwolnieniu Rafała Wójcika, który przygotowywał zespół do sezonu, a w meczu sparingowym uległ "Zielonym" 1:3, drużynę po raz drugi objął Sławomir Nazaruk, etatowy asystent i
"ratownik" w Górniku. W kuluarach mówi się jednak o tym, że Smuda zawita do Łęcznej lada dzień, kiedy dojdzie do siebie po operacji. Na razie w klubie jest jego wieloletni asystent - Marcin Broniszewski.
Analizy, amnezja i kłótnia z Banasikiem
Można powiedzieć, że Smuda już kieruje Górnikiem z tylnego siedzenia, co oznacza, że Górnik znów sięgnie po oryginalnego szkoleniowca. To przecież "Franz" zasłynął ze słynnej analizy taktycznej: "chu*a grają, opier*olimy ich", a psychologa w reprezentacji nie potrzebował bo... "sam jest magiem i czarodziejem, a wariatów w drużynie nie ma". Nie wiadomo też, czy należy obawiać się stałych fragmentów gry łęcznian. Selekcjoner Smuda przyznał kiedyś, że na treningach rzutów wolnych nie ćwiczy. Dlaczego? "A po co, skoro potem w meczu możemy nie mieć rzutu wolnego?" Zostawmy już jednak biednego Smudę w spokoju...
W poprzednim sezonie klub z Łęcznej prowadził inny oryginał - Bogusław Baniak. Słynnego "Bebeto" pamiętać może Michał Suchanek, obecnie zawodnik Radomiaka. Skrzydłowy zapewne jednak nie ma dobrych wspomnień związanych z tą współpracą. "Bebeto" był specyficzny, a dało się to poznać m.in. po tym, że... regularnie zapominał, kogo trenuje. Jak wieść niesie, Suchanek miał wyjątkowego pecha, bo trener nie rozpoznawał go wcale. Podobno podczas jednego z meczów drużyny rezerw, Baniak był zachwycony postawą zawodnika.
- Co to za młody tam biega na skrzydle? Dobry jest, czemu u nas nie gra? - zagadnął towarzyszy.
- Trenerze, ale to jest nasz piłkarz z jedynki. Michał Suchanek.
Z trenerem Baniakiem na pieńku ma zresztą również... Dariusz Banasik. Podczas konferencji prasowej w ubiegłym sezonie obydwaj trenerzy zaliczyli ostrą wymianę zdań. Obecny szkoleniowiec "Zielonych" zarzucał "Bebeto", że ten po meczu robi "miśki" z sędziami, a Górnik jest ciągnięty za uszy do utrzymania. Baniak obruszył się i stwierdził, że chciał życzyć koledze po fachu utrzymania, ale z takim trenerem może być to niemożliwe.
Pozytywny chaos
O specyficznych trenerach, ich odlotach i pozytywnych wariactwach ("Bebeto" przed ważnym meczem Górnika trafił do szpitala z powodu problemów z sercem, ale tak bardzo chciał być z drużyną, że... awanturował się z lekarzami i żądał wypisu na własną rękę) wspominamy po to, by pokazać skalę chaosu panującą w Łęcznej. Co chwile zmieniają się tam trenerzy, koncepcje i zawodnicy. W tym sezonie w barwach Górnika zagrało już... 12 obrońców i trzech bramkarzy! Mimo to Górnik plasuje się w czołówce ligi i wciąż ma szansę na powrót na zaplecze Ekstraklasy, a na pewno ma na to większe szanse niż Pogoń Siedlce i Ruch Chorzów. Być może sprawdza się tu powiedzenie pisarze Terry'ego Pratchetta: chaos zawsze pokonuje porządek, gdyż jest lepiej zorganizowany.
Faktem jest jednak, że tak często zmieniana linia defensywy, ma ogromne kłopoty. Górnik stracił najwięcej bramek ze wszystkich czołowych drużyn w tym sezonie - 25. Strzelił tylko o trzy więcej. Ostatnio jednak dwa razy łęcznianom udało się zachować czyste konto, co może być dla nich dobrym prognostykiem. Najlepszym snajperem Górnika jest Patryk Szysz - młody skrzydłowy, który po sezonie dołączy do Zagłębia Lubin. Lubinianie mogą ściągnąć Szysza jeszcze wcześniej, a wtedy cała odpowiedzialność za zdobywanie bramek spadnie na Pawła Wojciechowskiego. Były zawodnik SC Heerenveen po 419 dniach bez gola na koncie przełamał się w barwach Górnika i dotychczas zgromadził już osiem goli. W ostatnich trzech meczach wpisywał się na listę strzelców i bez wątpienia jest "w gazie". - Jeśli dalej będę tak strzelał, to ciężko będzie ze mną rywalizować - przyznał pytany przez Kurier Lubelski zawodnik.
W środku bez Kaputa
A co słychać w Radomiaku? Dwie wyjazdowe wygrane i triumf nad Pogonią Siedlce dały "Zielonym" pozytywnego kopa. Po 6:0 w Stargardzie i świetnej postawie kilku zawodników, nie powinniśmy spodziewać się wielu zmian w składzie. Na pewno nie zagra Michał Kaput, który musi pauzować za kartki. - Do treningów wrócili już Łukasz Pietroń i Damian Szuprytowski. Muszę przeanalizować ostatni mecz, mimo że nie mam jakichś zastrzeżeń, bo zagraliśmy bardzo dobrze. Wielu zmian nie będzie, nie ma co kombinować - mówi trener Dariusz Banasik. Jaki jest plan "Zielonych" na pokonanie Górnika? - Nie musimy oglądać się na rywala. U siebie jesteśmy mocni, poza tym jesteśmy w dobrej dyspozycji i nie mamy się czego obawiać. Jedyna rzecz, która mnie martwi, to że jesteśmy po dalekiej podróży w środę i nie wiadomo, jak to wpłynie na piłkarzy. Mam jednak nadzieję, że do niedzieli zdążymy się zregenerować - dodaje szkoleniowiec.
Tak jak wspomnieliśmy, jednym z najlepszych piłkarzy Górnika jest Patryk Szysz. Zapytaliśmy o to, jak zatrzymać skutecznego skrzydłowego. - Patryka znam jeszcze z wcześniejszym lat i jest to bardzo dobry zawodnik. Na jego stronie gra jednak Damian Jakubik, moim zdaniem jeden z najlepszych piłkarzy w lidze na swojej pozycji. To będzie ciekawa rywalizacja - skomentował Dariusz Banasik. Co ciekawe, Damian Jakubik to były piłkarz klubu z Łęcznej. W Górniku też znajdziemy "nasze" akcenty - z Radomia pochodzi Paweł Sasin, a z Kozienic Jakub Chrzanowski. Barwy "Zielonych" w przeszłości reprezentował Michał Markowski.
Mecz Radomiak - Górnik Łęczna rozpocznie się w niedzielę o godz. 14. Relację LIVE z tego spotkania będzie można śledzić na portalu cozadzien.pl.















Napisz komentarz
Komentarze