Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
piątek, 2 stycznia 2026 06:24
Reklama

Morderstwa doskonałe, gwałt, sadyzm - Dziewczyna z tatuażem

Outsiderka i dziennikarz śledczy na tropie mordercy-sadysty...

Niektórzy mówią, że "Dziewczyna z tatuażem" to jakby Harry Potter dla dorosłych. Książka zachwyca, szwedzka wersja "Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" dopełnia całościowe wrażenie o pierwszej części trylogii Stiega Larssona. Jakie emocje zafundowała nam amerykańska wersja tejże książki?



Film bazuje na I części trylogii "Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" autorstwa Stiega Larsonna. W 2009 r. w Szwecji powstał film na jej podstawie. Jego reżyserem jest Niels Arden Oplev. W rolach głównych wystąpili: Michael Nyqvist oraz Noomi Rapace. Już wtedy wzbudził on kontrowersje wśród oglądających. Zresztą sama książka stała się bestsellerem, a film tylko dopełnił jej sukces. W szwedzkiej wersji to Lisbeth gra pierwsze skrzypce. Nie dość, że jej życiorys był o wiele bardziej drastyczny, tym samym ciekawszy niż Mikaela, to na dodatek wybór Noomi na odtwórczynię tej roli był strzałem w dziesiątkę. Blomqvist grany przez Michaela Nyqvista okazał się mdły, mało męski. Jawił się jako nieudacznik o chłopięcych oczach, który bezwiednie daje się wodzić za nos każdemu, kto ma mocniejszy charakter. Inaczej jest z Lisbeth. Noomi Rapace i Rooney Mara zagrały tę postać idealnie - każda w swoim stylu, ale i jedna i druga oddały jej zadziorne oblicze.

W wersji amerykańskiej zmieniono tytuł na "Dziewczynę z tatuażem". Dzieło ukazuje kilka historii na raz: proces Blomqvista i jego porażkę wraz z konsekwencjami, śledztwo prowadzone na zlecenie Henrika Vangera, który chce się dowiedzieć, co się stało z jego bratanicą Harriet (zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach 40 lat temu), gwałt na Lisbeth i jej zemsta na kuratorze - seksualnym sadyście, przyjaźń Mikaela i Lis, sprawa Wennerströma.

Wybór aktorów

W głównych rolach mogliśmy zobaczyć Daniela Craiga i Rooney Marę. Wcielili się w bardzo trudne postaci, które niejako wymuszały na aktorach wysoki poziom profesjonalizmu, elastyczność i pełne zaangażowanie. Oboje stanęli na wysokości zadania, oddając charakter Mikaelowi i Lisbeth.

Daniel Craig doskonale wpasował się w Blomqvista. Jest przystojny, bystry, inteligentny, intrygujący, ma błysk w oczach. Jego twarz "myśli". Procesuje się z Wennerströmem - bogatym przedsiębiorcą i niestety przegrywa. Jego dobre imię i kariera podupadają. Jego relacje z kobietami są przeróżne - z córką zamienia kilka zdań, w zasadzie nie uczestniczy w jej życiu, uprawia seks z Eriką - wieloletnią przyjaciółką, mężatką, z Lisbeth łączy go coś dziwnego, chyba sam nie wie, co - ona mu imponuje, intryguje, ciekawi, sama wchodzi mu do łóżka, ale co to za uczucie? - nikt nie wie. Kiedy prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczego zaginięcia bratanicy Henrika Vangera, robi to strasznie powoli, jak dziecko we mgle. Nie wie, od czego tak naprawdę zacząć. Błądzi po dokumentach Vangera. Spisuje zeznania członków rodziny, z których w zasadzie nic nie wynika. Ale na szczęście pojawia się Lisbeth... 

Rooney Mara idealnie wcieliła się w rolę Lisbeth Salander. Początkowo była nudna, mało diabelska, jakby jej styl buntowniczki był sztuczny, wymuszony. Bunt dla samego buntu. Ale na jej prawdziwe oblicze outsiderki nie trzeba było długo czekać - socjopatka, biseksualistka, genialna researcherka i sprytna hakerka pokazała swoje prawdziwe ja. Dzięki niej Mikael szybciej rozwiązuje zagadkę zaginięcia Harriet. Do tej roli Rooney musiała całkowicie zmienić swój wygląd: kolczyki, tatuaże, strój. Choć Lis wydaje się być postacią jednokierunkową, wcale tak nie jest - ukazuje wszystkie kolory kobiecości. Decydowanie jest ciekawsza niż Mikael. Jej życiorys jest drastyczny - będąc nastolatką, podpaliła ojca, jej matka znajduje się w zakładzie psychiatrycznym, jest pod kontrolą kuratora - niewyżytego seksualnego sadysty, który "funduje" jej brutalny gwałt, by ta mogła otrzymać swoje pieniądze z własnego konta na zniszczony laptop. Przez swój wygląd wzbudza antypatię wśród innych, jej zachowanie irytuje, czasami zaskakuje. Jej inność sprawia, że sama naraża się na niezrozumienie ze strony społeczeństwa, a co gorsza - naraża się na niebezpieczeństwo. Tylko Mikael i jej schorowany były kurator wzbudzają w niej zaufanie. Nie chcą jej zmieniać, akceptują taką, jaka jest, rozmawiają z nią, traktują poważnie, jak normalnego człowieka. Lis zaprzyjaźnia się z Mikaelem, choć to w naszym rozumieniu dziwna przyjaźń – w końcu lądują ze sobą w łóżku nie raz – może to zauroczenie? Z jego strony trudno powiedzieć – chyba po prostu ulega kolejnej kobiecie – nietypowej, oryginalnej, ale niestety kolejnej. Z jej strony to coś więcej. I kiedy Mikael w końcowej scenie filmu odchodzi z Eriką, a nie czeka i nie zauważa Lisbeth, która przychodzi do niego z prezentem (kurtką skórzaną), dziewczyna w mgnieniu oka staje się posępna, zła i niewiele myśląc wyrzuca upominek do śmieci i czym prędzej odjeżdża spod redakcji. W książce ich relacje są bardziej obiecujące – Mikael „odstawia” Erikę na bok, by poświęcić się Lis.

Scenariusz

Powieść Stiega Larssena jest świetną podstawą do wypracowania rewelacyjnego scenariusza. Tak stało się w tym przypadku. Steve Zailian wybrał najlepsze sceny. Choć ci, którzy czytali książkę, mogą czuć niedosyt - w filmie nie ma kilku wątków, m.in. romansu Mikaela z Cecilią, relacje dziennikarza z Eriką też są dość okrojone (przez to Mikael zmienił swoje oblicze z podrywacza na zwykłego faceta), finał filmu również jest niezadowalający - w powieści dziennikarz odstawia "na bok" Erikę, by poświęcić się Lis, a tutaj zostawia ją dla swej kochanki. Generalnie scenariusz i jego realizacja dość wiernie oddają treść książki Larssona.

Mocne sceny

Jedną z nich jest gwałt Lisbeth. Nagła choroba kuratora i jego szybkie zastępstwo zdezorientowały dziewczynę. Okazało się, że nowy opiekun jest wstrętnym, psychopatycznym oblesiem, który lubuje się w brutalnym, sadystycznym seksie. Pierwsze spotkanie z Lis nie było zbyt miłe – dowiedziała się, że kurator blokuje jej swobodny dostęp do konta bankowego. To oznacza, że kiedy będzie potrzebowała gotówki (z własnego konta!), musi przyjść do kuratora i prosić się o nią. W jaki sposób? – nie trudno się domyśleć. Najpierw zmusił ją do seksu oralnego. Potem już było gorzej. Kiedy researchercze zniszczono laptopa (została napadnięta), była zmuszona iść do kuratora do domu. Tam działy się dantejskie sceny: mężczyzna przykuł Lis do łóżka – leżała na plecach, zakneblował ją, rozdarł na niej ubranie i bieliznę, używał przeróżnych narzędzi, bo to go podnieca, a ją to potwornie bolało. Chciała krzyczeć, ale nie miała jak. Szarpała się, ale to tylko zwiększało jej ból i raniło ręce i nogi. Potem kilka razy ją zgwałcił. Kiedy Lis schodziła z jego łóżka, była poobijana, zakrwawiona, nie mogła normalnie chodzić, złączyć nóg. Krew ciekła jej z krocza. Ale co istotne, Lis wszystko nagrała na malutkiej kamerze, którą schowała w swojej torebce. Kurator nawet nie miał pojęcia, że jego brutalny postępek jest udokumentowany.

Lis kolejny raz potrzebowała pieniędzy – tym razem na jedzenie, choć to była tylko wymówka – chciała wejść do domu kuratora, by się zemścić. Zrobiła to brawurowo. Ona, o filigranowej posturze, przewróciła i obezwładniła potężnego faceta, przywiązała go do łóżka, rozebrała do naga, zakneblowała i pokazała film. Zażądała od niego deklaracji – będzie mogła korzystać z konta bankowego jak dawniej, on będzie spisywać fikcyjne raporty z pozytywną oceną zachowania Lis i jeśli on będzie rzetelnie wywiązywać się z umowy, nigdy więcej się nie spotkają. Jeśli nie, ona go znajdzie, wyjawi prawdę o nim, pokaże film. Przerażony, zdesperowany mężczyzna bez wahania zgodził się na wszystko. Ale Lis chciała być pewna – show time! Wepchnęła długą pałkę do jego odbytu, a potem kopała go w to miejsce. Kurator zwijał się z bólu. Ale to nie koniec – Lis wyjęła sprzęt do robienia tatuaży i wyryła na jego brzuchu spory napis: „Jestem sadystyczną świnią i gwałcicielem”. Zostawiła go omdlałego i zakrwawionego. Czy po obejrzeniu tych scen ktoś z Was współczuje kuratorowi czy jednak czuje satysfakcję, że wreszcie dostał to, na co zasłużył?

Sceneria

Typowo skandynawska, z przewagą czerni, bieli, szarości - to duży plus. Hedestad wygląda cudnie zimą. Oddaje charakter miejsca i scen, które rozgrywały się tam 40 lat wcześniej. Jego tajemniczość przenika każdy zakamarek tej wyspy. Jezioro znajdujące się w centrum, uzupełnia naturalność i mroczność tego terenu i jego mieszkańców. Podobne emocje wzbudza widok wyspy wiosną. Szczególnie czarujący jest domek Mikaela – prosty, szary, rustykalny, o minimalistycznym charakterze. Kontrast między elegancją i bogactwem, jaki prezentuje dziennikarz a prostotą, chłodem, mysim kolorem z kubkami w kwiatki, jest ujmujący, taki szwedzki. W tym mieszkanku nie ma zbędnych mebli – tutaj użytkowość jest na pierwszym miejscu, zatem wszelkie „chomikowanie”, zbieranie bibelotów, następnego kompletu pościeli, setnego ręcznika czy obruska, nie sprawdza się w domku w stylu szwedzkim.

Muzyka

Kompozytorami są Trent Reznor i Attiuss Ross. Współpracowali już z Fincherem przy okazji realizacji "The Social Network". Neurotyczna muzyka przeplatana psychodelicznymi brzmieniami nastraja widzów na mocne wrażenia, stopniuje napięcie. 



Ogólne wrażenie filmu jest bardzo dobre. Dla tych, którzy nie przeczytali książki i nawet nie oglądali szwedzkiej wersji, "Dziewczyna z tatuażem" może być dziełem idealnym. Faktycznie - Amerykanie zrezygnowali z licznych, kiczowatych efektów specjalnych (do których przyzwyczaili swoich widzów), postawili na ambitniejsze kino i to podoba się kinomanom - traktuje się ich jak osoby myślące, a nie jak imbecyli. Zresztą nie wyobrażam sobie innego twórcy tego filmu, jak Davida Finchera - wyreżyserował takie filmy, jak: "Siedem", "Podziemny krąg", "The Social Network" czy "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona". To spec od mrocznych tajemnic ludzkiej duszy. Zachęcamy was do przeczytania książki i obejrzenia obydwu wersji "Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". W tym przypadku naprawdę warto. Trylogia "Millenium" czeka na swoje kolejne filmowe odsłony. Oby były równie dobre jak "Dziewczyna z tatuażem".

 

Podziel się
Oceń

Reklama