
Ciężkie zadanie czeka radomian w sobotnie popołudnie. W słynnej Hali Mistrzów zmierzą się oni z Anwilem Włocławek, który w tym sezonie we własnej hali przegrał zaledwie raz, a zeszłotygodniowym triumfem nad Energą Czarnymi Słupsk przedłużył serię zwycięstw z rzędu do czterech.
Rosa pojechała do Włocławka osłabiona brakiem Elijaha Johnsona, który w poprzednim spotkaniu z AZS-em Koszalin doznał kontuzji kolana i będzie musiał przejść artroskopię. Trener Wojciech Kamiński nie będzie mógł skorzystać również z chorego Damiana Jeszke.
Faworytem sobotniego starcia wydają się być gospodarze, ale team z Radomia nie zamierza składać broni. - Na pewno będzie to ciężki mecz. We Włocławku jak dotąd wygrał tylko Trefl Sopot i to po dogrywce. Pozostałe mecze we własnej hali Anwil wygrywał i spisuje się bardzo dobrze w pierwszej części sezonu. Jedziemy z nastawieniem walki o komplet punktów i sprawienia niespodzianki - mówi Wojciech Kamiński, coach Rosy.
Na pewno każdy z sympatyków radomskiego klubu chciałby, aby powtórzył się wynik z zeszłego sezonu, kiedy to Rosa sprawiła ogromną niespodziankę pokonując Anwil w Hali Mistrzów. - Liga udowodniła już w tym sezonie, że w każdym meczu można postarać się o niespodziankę. My również mamy na to szanse, natomiast każdy kto grał we Włocławku ten wie, że jest to bardzo ciężki teren - podkreśla szkoleniowiec.
Początek meczu Anwil Włocławek - Rosa Radom w sobotę 21 grudnia o godz. 18:00 w Hali Mistrzów we Włocławku.













