Radomianie po serii 5 zwycięstw z rzędu, w tym świątecznej wygranej po dogrywce z mistrzem Polski, Stelmetem BC Zielona Góra (88:86), są zdecydowanymi faworytami nadchodzącego pojedynku. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego muszą jednak szybko zapomnieć o ostatnim, niezwykle emocjonującym meczu i przygotować się do starcia z zespołem Trefla, dla którego ten sezon nie jest szczególnie udany.
Gospodarze od trzech kolejek nie przegrali we własnej hali, a ROSA w tym sezonie pokazywała już słabsze oblicze, szczególnie w meczach z teoretycznie gorszymi rywalami. Sopocianie nie są jednak w stanie trwale odbić się od dna ligowej tabeli, w której aktualnie zajmują 14. miejsce. Tamtejsi sympatycy basketu na pierwsze zwycięstwo swojej drużyny czekali aż do 1 grudnia, gdy mierzyła się z Trwający sezon oraz mijający rok kalendarzowy to z kolei radomianie mogą zaliczyć do bardzo udanych. Do pojedynku z Treflem podchodzą z 3 lokaty w ligowej stawce.
Jak zwykle wiele będzie zależało od "jedynek", a więc dwóch Amerykanów - Toreya Thomasa po stronie gości oraz Tyreeka Durena u gospodarzy. Obydwaj rozgrywający spędzają na boisku najwięcej czasu i zajmują czołowe pozycje w swoich teamach, jeśli chodzi o ilośc zdobywanych "oczek". Duren notuje średnio 16 punktów w każdym spotkaniu, podczas gdy Thomas 13. Gracz ekipy z Radomia ma za to na swoim koncie więcej asyst od rywala.
Do najbliższego rywala trzeba podejść z należytym szacunkiem, bo - jak podkreśla trener Kamiński - "Nie po to wyrwaliśmy dwa punkty mistrzom, żeby teraz stracić je w Sopocie". Zarówno kibice, jak i działacze czekają na udane zwieńczenie tego sportowego roku. A tuż po tym starciu, kolejny pracowity miesiąc, w którym nie zabraknie gry również w europejskich pucharach.
Mecz 14. kolejki Tauron Basket Ligi pomiędzy Treflem Sopot a ROSĄ Radom rozpocznie się w środę, 30 grudnia o godz. 18:30 w sopockiej Hali Stulecia.
