Dla trenera Michała Masnego spotkanie w Bydgoszczy miało dodatkowy smaczek. Obecny szkoleniowiec Czarnych w ostatnich latach pracował bowiem w BKS-ie, dlatego doskonale zna zarówno bydgoski zespół, jak i halę Łuczniczka.
BKS przystępował do tego spotkania z bilansem jednej wygranej i dwóch porażek. Czarni mieli natomiast za sobą dwa mecze, w których zanotowali po jednym zwycięstwie i jednej przegranej.
Początek pierwszego seta nie był idealny w wykonaniu Radomian. Czarni popełniali błędy w polu zagrywki, a do stanu 6:6 oba zespoły grały punkt za punkt. Chwilę później dwie kolejne akcje padły jednak łupem Bydgoszczan, a goście mieli problemy z przyjęciem. Czarni szybko uporządkowali jednak swoją grę. Po kilku skutecznych akcjach to przyjezdni przejęli inicjatywę i prowadzili kolejno 12:10, 14:11, 15:12, czy 17:14. Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać. Po skutecznym ataku Macieja Borrisa BKS doprowadził do remisu 19:19. Końcówka należała już jednak do Czarnych. Radomianie odbudowali przewagę i zamknęli pierwszą partię wynikiem 25:22. W kluczowym momencie pierwszej partii zagrywka pomogła Radomianom rozstrzygnąć końcówkę na swoją korzyść.
W drugiej odsłonie już tak dobrze po stronie zespołu z Radomia nie było. Właściwie od samego początku tej partii przewaga była po stronie BKS-u, najpierw była ona dwu- lub trzypunktowa, ale w drugiej połowie seta wzrosła. Po punktowej zagrywce Patryka Mendla było 16:11, a kilka chwil później prowadzenie BKS-u wynosiło już osiem "oczek" (21:13). Zmiany w ekipie z Radomia nie pomogły i Bydgoszczanie wygrali do 19 i doprowadzili do remisu w meczu.
O trzecim secie siatkarze z Radomia chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Niewiele im w tej odsłonie wychodziło, a do tego grali na bardzo niskiej skuteczności w ataku. Gospodarze z kolei byli bardzo efektywni i wygrali wysoko, do 15.
Dyspozycja obu zespołów bardzo mocno falowała w tym spotkaniu i potwierdzeniem tego była czwarta partia, która z kolei stanowiła odwrotność poprzedniej. Tym razem to ekipa z Radomia była stroną dominującą. Czarni zbudowali wysoką przewagę, której nie oddali do końca, zwyciężając do 18 i doprowadzając do tie-breaka. Była też jednak informacja niezbyt pozytywna, bo kontuzji w trakcie tej partii doznał atakujący Bartłomiej Kluth, który musiał opuścić boisko. Zastąpił go Bartłomiej Kursa.
Początek piątej odsłony to wymiana ciosów, ale jeszcze przed zmianą stron przewagę zyskali Radomianie (5:8). Po asie serwisowym Michała Kowala Czarni prowadzili już 10:6. Tego prowadzenia podopieczni Michała Masnego nie oddali i wygrali do 10, odnosząc swoje drugie zwycięstwo w sezonie 2026/27 Tauron 1. Ligi.
Następny mecz Czarni rozegrają również na wyjeździe. W środę, 14 października o godz. 18:30 zmierzą się z MCKiS Jaworzno. Będzie to zaległy mecz drugiej kolejki.
BKS Bydgoszcz - ICT PIerrot Czarni Radom 2:3 (22:25, 25:19, 25:15, 18:25, 10:15)
BKS: Falkowski 2, Sobański 20, Kopij 12, Mendel 13, Borris 6, Rajsner, Blicharz (libero) oraz Hassine, Dydzik, Sternik 1.
Czarni: Słotarski 5, Kluth 14, Kowal 6, Drahonovsky 16, Miniak 9, Kaciczak 7, Filipowicz (libero) oraz Szymański 2, Kornak, Kursa 5, Gonciarz, Szczurowski 11.
MVP: Matous Drahonovsky (Czarni).


Napisz komentarz
Komentarze