Tym razem uczestnicy rywalizowali w centrum Radomia, a start i meta pięciokilometrowej trasy znajdowały się w Parku im. Tadeusza Kościuszki. Frekwencja była wyraźnie większa niż podczas ubiegłorocznej, premierowej edycji. Do udziału zgłoszono 522 osoby, czyli ponad 100 więcej niż rok wcześniej.
- Uważamy, że pomysł zainicjowany przez Radomskie Centrum Onkologii był świetny. Miesiąc i termin zostały dobrze dobrane. Chyba dobrze zrobiliśmy w ubiegłym roku, że nie będąc pewnymi, jak będzie wyglądała frekwencja, zorganizowaliśmy bieg w prostszych warunkach, korzystając z trasy nad Zalewem Borki - mówił Tadeusz Kraska, prezes stowarzyszenia "Biegiem Radom!".
Tym razem biegacze pojawili się w samym centrum Radomia. Zdaniem Kraski trasa została wyznaczona tak, aby była atrakcyjna dla uczestników, a jednocześnie powodowała niewiele utrudnień dla mieszkańców. - Dziś już biegamy w centrum miasta. Myślę, że po to jest to nasze centrum, żebyśmy je pokazywali i żebyśmy po nim biegali. Trenujemy w terenie, a startujemy w centrum miasta - mówił.
Najlepiej z trasą poradził sobie Wojciech Stankiewicz. Zwycięzca pokonał pięć kilometrów w 16 minut i 28 sekund. Drugie miejsce zajął Konrad Grosiak z czasem 16:42, a trzeci był Rafał Osiński, który uzyskał 16:59. Wśród pań najszybsza była Marta Szczykutowicz z wynikiem 20:22 przed Moniką Jamroz (20:31) i Sylwią Kowerdą (21:21).
Odbył się również marsz nordic walking, w którym triumfował Piotr Pacyna (31:14) przed Łukaszem Adamczykiem (32:39) i Agatą Tuzimek (33:22).
Wydarzenie miało jednak przede wszystkim przypominać o profilaktyce onkologicznej i znaczeniu regularnych badań. Wśród uczestników znalazły się także osoby, które mają za sobą choroby onkologiczne. W biegu pojawiły się również Amazonki. - Cel jest niesamowity. Chodzi właśnie o propagowanie idei profilaktyki, badań i wspieranie tych działań. Startują osoby, które mają już za sobą historię związaną z chorobami onkologicznymi. To też jest ważne, bo cieszą się tym spotkaniem. Są tu również Amazonki, więc jest to fajna sprawa integracji i poparcia - mówił Tadeusz Kraska.
Jak dodawał, udział w biegu ma być także sygnałem, że przebyta choroba onkologiczna nie musi oznaczać rezygnacji z aktywności fizycznej. - Niektórzy startują, pokazując, że rak nie jest czymś, co zamyka nam ścieżkę do aktywności fizycznej - podkreślał.
O znaczeniu ruchu mówił również prof. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Breast Cancer Unit w Radomskim Centrum Onkologii, Klinicznego Oddziału Chemioterapii RCO i Kliniki Onkologii Chorób Piersi CMKP oraz przewodniczący komitetu organizacyjnego biegu. Zwracał uwagę także na wyraźny wzrost frekwencji. - Muszę powiedzieć, że jestem zbudowany, bo jest dużo więcej ludzi niż było w ubiegłym roku. Sądzę, że ten bieg zaistnieje już na trwałe - mówił prof. Pieńkowski.
Podkreślał również znaczenie aktywności fizycznej w profilaktyce i codziennym życiu. - Ruch jest najlepszym lekarstwem. Profesor Dega tak twierdził. To lekarstwo, którego nie kupuje się w aptece, które daje radość, jest profilaktyką i powoduje, że chce się żyć. Wszystkich zachęcam i zapraszam do uprawiania takiego czy innego wysiłku fizycznego. To jest nasze zdrowie - zaznaczył.
Prof. Pieńkowski przypominał również o regularnych badaniach. - Badać się oczywiście trzeba, korzystać z badań przesiewowych i ze szczepień. Nauka jest tym, dzięki czemu my nie umieramy na choroby zakaźne, dzięki czemu możemy bezpiecznie żyć i się rozwijać - podkreślał.
Organizatorzy liczą, że Radomski Bieg Onkologiczny na stałe wpisze się w kalendarz wydarzeń w mieście.


Napisz komentarz
Komentarze