"Loverlander" to dla Kingi Fałat coś więcej niż podróżowanie motocyklem. To sposób na poznawanie świata poza utartymi szlakami. To też m.in. biwakowanie, wyprawy w pojedynkę i szukanie wolności, którą daje droga. Kolejne podróże nauczyły ją również, że nie wszystko można przewidzieć, a czasami najlepszym planem jest pozostawienie sobie przestrzeni na to, co wydarzy się po drodze.
Zacznij od jednej nocy
Dla kogoś, kto nigdy nie podróżował samotnie, pierwsza wyprawa może wydawać się dużym wyzwaniem. Kinga Fałat przekonuje jednak, że nie trzeba od razu ruszać na drugi koniec Europy.
– Nie planuj od razu wielkiej wyprawy. Zaplanuj jedną noc – radzi.
Jej zdaniem warto znaleźć miejsce niedaleko domu, sprawdzić pogodę i upewnić się, że nocleg w wybranym miejscu jest legalny. Na pierwszy wyjazd nie trzeba też kupować całego profesjonalnego wyposażenia.
Największą przeszkodą często okazuje się bowiem nie brak sprzętu, ale przekonanie, że jeszcze nie jesteśmy wystarczająco przygotowani. Tymczasem doświadczenie zdobywa się dopiero wtedy, kiedy rzeczywiście ruszymy.
– Ta gotowość bardzo rzadko przychodzi przed pierwszym wyjazdem – mówi podróżniczka. – Ona się może pojawić po nim.
Pierwsza noc może nie być idealna. Możemy zmarznąć, czegoś zapomnieć albo obudzić się w środku nocy, zastanawiając się, co właśnie porusza się wokół namiotu. Ale rano pojawia się coś ważnego – świadomość, że daliśmy sobie radę.
Jak przygotować się na off-roadowy chłód?
Jesienne i zimowe biwakowanie wymaga odpowiedniego przygotowania. Jak podkreśla Fałat, jednym z najczęstszych błędów jest skupianie się przede wszystkim na śpiworze.
– Możemy mieć naprawdę ciepły śpiwór i nadal marznąć, jeśli od spodu nie mamy dobrej maty – tłumaczy.
Pod ciężarem ciała śpiwór zostaje ściśnięty i traci część swoich właściwości izolacyjnych. Dlatego równie ważna, a często nawet ważniejsza, jest odpowiednia izolacja od podłoża.
Fałat stosuje również bardzo prosty patent – koc termiczny, czyli popularną folię NRC, którą można położyć pod matą. Zajmuje niewiele miejsca, a może stanowić dodatkową warstwę izolacyjną.
Ważne są także suche ubrania. Podróżniczka podkreśla, że nawet jeśli ubranie po całym dniu wydaje się suche, mogło zgromadzić wilgoć. Przed snem warto się przebrać, założyć suche skarpety i — jeśli jest naprawdę zimno — zadbać również o głowę.
Można też wykorzystać prosty sposób znany z domowych biwaków: butelkę z gorącą wodą włożyć do śpiwora, najlepiej w okolice stóp.
– Dużo łatwiej utrzymać ciepło, które już mamy, niż później próbować się rozgrzać – podkreśla Fałat.
Zobacz także:
Wytrzymać samemu ze sobą...
Podróżowanie solo to nie tylko kwestia przygotowania motocykla, namiotu czy trasy. To także wiele godzin spędzonych wyłącznie we własnym towarzystwie.
Dlatego przed pierwszą samotną wyprawą Fałat proponuje zadać sobie bardzo proste pytanie: „Czy ja lubię w ogóle być sam/a ze sobą?”.
Jak zauważa, nie zawsze mamy świadomość, jak czujemy się bez ciągłego dopływu bodźców i kontaktu z innymi ludźmi. Samotna podróż może być pod tym względem doświadczeniem, które pozwala lepiej poznać samego siebie.
Nie oznacza to jednak, że każdy powinien od razu wyjechać samotnie. Jeśli perspektywa spędzenia nocy w pojedynkę jest zbyt dużym wyzwaniem, można zacząć od wspólnego wyjazdu, a dopiero później stopniowo zwiększać poziom samodzielności.
Podróż nie zawsze potrzebuje szczegółowego planu
Kinga Fałat przyznaje, że wraz z kolejnymi wyprawami zmieniło się również jej podejście do planowania.
Na początku naturalna jest potrzeba kontrolowania wszystkiego. Chcemy wiedzieć, gdzie będziemy spać, ile kilometrów przejedziemy każdego dnia, jaka będzie pogoda i co zrobimy, jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego.
Problem w tym, że podróż bardzo szybko pokazuje, jak niewiele rzeczy można rzeczywiście przewidzieć.
– Trasa ma swój własny scenariusz i absolutnie nie da się wszystkiego przewidzieć – mówi podróżniczka.
Zmęczenie, pogoda czy gorsze samopoczucie mogą sprawić, że zaplanowany dystans staje się niemożliwy do pokonania. Dlatego Fałat z czasem zaczęła zostawiać sobie znacznie więcej swobody.
– Znacznie lepiej czuję się jadąc po prostu na azymut z orientacyjnym jakimś pomysłem, a nie ze sztywnym planem – przyznaje.
Takie podejście pozwala również uniknąć stresu związanego z koniecznością realizowania każdego punktu zaplanowanej trasy. Jeśli jednego dnia trzeba przejechać mniej, można po prostu zmienić plan.
Nie wszystkie problemy trzeba rozwiązać przed wyjazdem
Według Fałat jednym z największych ograniczeń może być to, co dzieje się jeszcze przed rozpoczęciem podróży. Zdarza się, że w głowie tworzymy dziesiątki scenariuszy i próbujemy zawczasu rozwiązać problemy, które być może nigdy się nie pojawią.
– Bardzo często przed wyjazdem mam wrażenie, że próbujemy rozwiązać w głowie 100 problemów, z których 99 nigdy się nie wydarzy – mówi.
Kiedy odpuszczamy potrzebę kontrolowania wszystkiego, pojawia się natomiast przestrzeń na spontaniczność, odpoczynek i własne myśli.
Dla Kingi Fałat właśnie to jest jedną z największych wartości samotnego podróżowania. Nie chodzi wyłącznie o pokonywanie kolejnych kilometrów, zdobywanie nowych miejsc czy przekraczanie granic państw.
– Nie muszę znać odpowiedzi na wszystkie pytania zanim ruszę. Mogę rozwiązać problem dopiero wtedy, kiedy naprawdę się pojawi – podsumowuje.
I być może właśnie od tego warto zacząć. Nie od wielkiej wyprawy, perfekcyjnego sprzętu czy szczegółowo rozpisanej trasy. Od decyzji, żeby po prostu ruszyć.
Więcej na blogu Kingi Fałat - Loverlander.
„Co Za Gość” w Radiu Rekord w każdy piątek od 16:00 do 18:00 w ramach pasma Co Za Dzień. Zapraszam, Szymon Jaworski.
Zobacz także:
Atak z powietrza. Mieszkańcy Mazowsza przećwiczą, jak reagować
Jedna z największych inwestycji drogowych w powiecie oddana do użytku!


Napisz komentarz
Komentarze