Znów nieszczęśliwy wypadek
Dnia 29 b. m. został przejechany wozem na ulicy Grodzkiej przez Rozencholca z Przytyka – Chudzik Jan, zamieszkały przy ul. Żórawiej Nr. 26. Chudzik doznał zwichnięcia prawej ręki. Poszkodowanego przewieziono do szpitala św. Kazimierza.
Słowo nr 102, 3 maja 1930
Groźne pożary pod Radomiem
W dniu 8-go maja, podczas odpustu, gdy w kościele w Cerekwi odbywało się kazanie, wybuchł pożar w posesji organisty. Płomienie szybko przeniosły się na następne posesje, Spłonęły doszczętnie trzy domy.
Straty wynoszą kilkanaście tysięcy zł. Przyczyną pożaru – wadliwe urządzenie komina. W akcji ratowniczej wzięła udział Radomska Ochotnicza Straż Pożarna.
W dniu 9maja r.b. we wsi Kadłnb Stary, gm. Błotnica wybuchł gwałtowny pożar, który strawił 20 zabudowań gospodarskich, powodując straty na z górą 160 tysięcy złotych. Pożar spowodowały dzieci, pozostawione w domu bez opieki.
Słowo nr 108, 11 maja 1930
Cierpliwość Radomian
Podziwiać należy cierpliwość mieszkańców m. Radomia. Sądzę, że niedługo będzie ona przysłowiową w całej Polsce. Ludzie w krótce mówić będą: cierpliwy jak Radomianin. Cierpliwi są wielce, patrząc na porządki miejskie i opiekę zacnych Ojców Magistrackich.
Idzie się n.p. ul. Żeromskiego za kościołem Bernardynów; wprost bocznego wejścia w podwórzu Sądu Okręgowego jest wybój w bruku i chodniku takiej wielkości, że podczas ulewy kociak może się utopić, a o możliwości połamania rąk i nóg, zawadziwszy o taki wybój, nie ma co mówić.
A czy to są sporadyczne wypadki takie w Radomiu. Bynajmniej, sam byłem świadkiem: Jakaś osoba starsza, idąc tym chodnikiem, zaczepiła nogą również o wybój, potknęła się i upadła, wybijając rękę.
W parę dni słyszałem o identycznym wypadku: z tegoż samego powodu na ul. Żelaznej, czy Długiej uczeń kl. l-szej złamał nogę. A gdybym chciał imiał czas śledzić takie wypadki, znalazłoby się ich więcej.
Słowo nr 110, 14 maja 1930
O TROCHĘ TAKTU
W dniu 8 bm. przed siedzibą Związków Klasowych przy ul. Marszałka Focha w Radomiu odbywało się – jak już donieśliśmy wczoraj – zebranie bezrobotnych, do których przemawiał z balkonu Tow. Grzecznarowski. Nie bylibyśmy może do tej sprawy powracali, gdyby nie list pewnego bezrobotnego, który słusznie poddaje krytyce zachowanie się wobec bezrobotnych p. Grzecznarowskiego, ponoszącego bądź co bądź za stan dzisiejszy lwią część odpowiedzialności. Miast radzić – p. Grzecznarowski bawi się w wiecowe przemówienia, a gdy robotnicy zwracają mu uwagę, że to im do zbawienia niepotrzebne, tow. Prezydent odzywa się (dosłownie z listu): „Zamknij mordę!” Groził również wyrzuceniem z obrad i wyklinał ulicznemi wyzwiskami. Bezrobotni zareagowali na to gwizdaniem.
Należałoby naprawdę pohamować swoje nerwy, przydałoby się trochę taktu.
Słowo nr 108, 11 maja 1930
Medjum Władzio Zwirlicz
w Radomiu
Od piątku, dn.9 b.m. Występuje w kinie „Odeon” znany już z poprzedniego pobytu w naszem mieście fenomenalny Władzio Zwirlicz, medjum, obdarzone niezwykłą intuicją i zdolnościami telepatycznemi. Nic dziwnego, że miłośników niezwykłych zjawisk wiadomość o jego występach zelektryzowała, czego najlepszym dowodem zapełnione kino i setki różnorodnych pytań, na które padają b. trafne odpowiedzi. Władzio przyjmuje prywatnie w hot. „Europejskim” pokój Nr. 10.
Słowo nr 108, 11 maja 1930
Udział Polski w międzynaro-
dowej wystawie piekarskiej
Niemiecki związek cechów piekarskich organizuje w lecie r. b. wielką międzynarodową wystawę piekarską, która odbędzie się w Kolonji. Za pośrednictwem konsulatu polskiego w Hamburgu do udziału w wystawie zaproszony został Centralny związek Cechów Piekarskich w Polsce. Związek projektuje zorganizowanie polskiego działu na wystawie oraz urządzenie specjalnej wycieczki piekarzy polskich na wystawę, celem zapoznania się z zagranicznemi eksponatami.
Słowo nr 109, 13 maja 1930
Bójki
Znany awanturnik Borusiński zam. na Borkach Górnych, uderzył nożem w głowę Stanisława Matyśkiewicza (Składowa 20), zadając mu lekkie uszkodzenie ciała.
Powód – nieporozumienie osobiste.
Edward Ratkowski (l-go Maja 50) na tle osobistych porachunków zbił Moszka Rubinsteina zamieszkałego w przytułku dla starców.
Jan Sowiński (Słowackiego 104) pobił Stanisławę Ślufarską (Sportowa 2).
Stanisława Ładecka (Sienna 10)zbiła kijem syna Marjanny Siedleckiej (Żeromskiego 123).
Ziemia Radomska nr 78, 6 kwietnia 1932

















Napisz komentarz
Komentarze