Warto przypomnieć, że do groźnego zdarzenia doszło 13 stycznia. W godzinach wieczornych mama siedmioletniego Filipa zasłabła, a on wykazał się niezwykłym spokojem, opanowaniem i mądrością. Zadzwonił pod odpowiedni numer i wezwał zespół pogotowia ratunkowego. Dzięki powiadomieniu służb oraz błyskawicznej akcji 7-latek uratował swoje życie oraz życie swojej mamy. Okazało się, że jej zasłabnięcie było wynikiem ulatniania się dwutlenku węgla potocznie nazywanego czadem.
Zobacz też: Szokujący ranking. Dwa z sześciu najbardziej obciążonych SOR-ów w Polsce znajdują się w... Radomiu
Kilkanaście dni temu czołowe media w kraju rozpisywały się o jego dzielnym czynie, a Krajowe Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego przygotowało dla siedmiolatka wyjątkową niespodziankę. Został osobiście zaproszony do odwiedzenia siedziby jednostki. Pojawił się w niej w miniony piątek 23 stycznia, gdzie na własne oczy zobaczył, jak wygląda system ratownictwa, praca dyspozytorów oraz jaką rolę odgrywa szybka i świadoma reakcja.
"To historia, która pokazuje, jak ogromne znaczenie ma edukacja, szybka reakcja i zaufanie do poleceń dyspozytora - nawet (a może zwłaszcza) w tak młodym wieku." - czytamy w komunikacie opublikowanym na oficjalnej stronie Krajowego Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego.















Napisz komentarz
Komentarze