Adrenalina, pisk opon, zapach palonej gumy, akrobacje motocyklowe, a w tle energiczna muzyka. Ponad 10 tys. koni mechanicznych przyciągnęło fanów driftu. Frekwencja zaskoczyła nawet organizatorów. Można było zobaczyć driftujące osobówki, ciężarówkę i stunt, czyli kombinacje wyczynów kaskaderskich na motocyklu. - To coś innego. Wszędzie są dożynki, takie imprezy okolicznościowe, a u nas jest moto - mówi Krzysztof Sułek, organizator Jadar Family Drift. - Nigdzie w okolicy nie ma moto. W tym roku nie było helikoptera, bo jeszcze mamy fly drift. Przyszło mnóstwo młodzieży, mamy bardzo dużo atrakcji.
Jadar Family Drift to nie tylko zlot fanów motoryzacji, ale także okazja do pomocy. Od sześciu lat organizowane są tu akcje charytatywne, a zebrane fundusze trafiają do potrzebujących dzieci z gminy Jedlińsk. W tym roku do puszek trafiały pieniądze na wsparcie Adriana z Wierzchowin, który dotknięty jest porażeniem mózgowym i ma trudności z chodzeniem.














Napisz komentarz
Komentarze