Tuż przed meczem nastąpiła miła uroczystość, bo klub podziękował Małgorzacie Stefańskiej za reprezentowanie jego barw.
Tymczasem drużyna gospodarzy rozpoczęła mecz z Rekordem, bez większego respektu dla rywalek. Wprawdzie trener Wojciech Pawłowski powtarzał, że przeciwniczki to jego zdaniem jeden z głównych kandydatek do awansu, to początek pojedynku tego nie potwierdzał. Radomianki zapomniały o tym, że z Rekordem jesienią dwukrotnie przegrywały i stwarzały zagrożenie pod bramką drużyny gości.
Poza atutem własnego boiska „HydroLuksiary” w pierwszych 45. minutach mogły liczyć także na sprzyjające im warunki atmosferyczne, bowiem grały z silnym wiatrem. Mimo dość wyrównanej pierwszej połowy, padł w niej tylko jeden gol, na szczęście dla radomianek – nieuznany. Sędzia liniowy dopatrzył się spalonego i Anita Snopczyńska wciąż zachowywała czyste konto.
Jeszcze większe emocje towarzyszyły pojedynkowi po zmianie stron. Najpierw na strzał z dystansu zdecydowała się Amelia Chmura, ale uderzona przez nią futbolówka trafiła jedynie w poprzeczkę. Po kwadransie inicjatywę przejął zespół wicelidera. Piłkarki Rekordu zepchnęły swoje przeciwniczki do defensywy i co chwilę zagrażały bramce miejscowych.
W końcu napór rywalek przyniósł im gola, bo w 74. minucie precyzyjnym strzałem w długi róg bramki popisała się Magdalena Knysak, wyprowadzając drużynę na prowadzenie.
Radomianki dążyły do zmiany wyniku, ale to im się nie udało.
- Nie mamy szczęścia do Rekordu i do Knysak. W kolejnym już meczu to właśnie ta piłkarka strzela nam gola. Z przebiegu meczu mogę być zadowolony z postawy zawodniczek. Uważam, że remis byłby sprawiedliwym wynikiem – przyznał Wojciech Pawłowski, trener HydroTrucku.
HydroTruck Radom – Rekord Bielsko – Biała 0:1 (0:0)
Bramka: Knysak (74.)














Napisz komentarz
Komentarze