Drużyna Prochu do Trąbek jechała z nadzieją, na zdobycie kompletu punktów. Optymizm w serca kibiców „biało-zielonych” zawodnicy wlali po zremisowanym meczu z liderem w Mińsku Mazowieckim. Co więcej podopieczni Ryszarda Kłuska przez prawie godzinę grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Mateusza Jaworskiego.
Tym razem rywal wydawał się w zasięgu, bowiem Hutnik w sześciu meczach zgromadził osiem punktów i bliżej mu było do dolnych stref tabeli, aniżeli górnej połówki.
Mimo wszystko pierwsza połowa nie przyniosła rozstrzygnięć, a bramki w niej nie padły. Dopiero po zmianie stron, gdy na boisku po stronie gospodarzy przebywało, już trzech nowych zawodników doszło do otwarcia rezultatu. W 47. minucie Mateusz Rękawek pokonał Norberta Wnukowskiego.
Na kolejne bramki trzeba było czekać do 88. minuty. Wówczas Kacper Rak wykorzystał podanie Siwahli Mkhanyiseli i był remis. Goście długo się z niego nie cieszyli, bo już w następnej akcji Kamil Szostak skarcił defensorów Prochu i pokonując Wnukowskiego, ustalił wynik meczu.
Hutnik Huta Czechy – Proch Pionki 2:1 (0:0)
Bramki: Rękawek, Szostak – Rak.
W drugim środowym pojedynku Mazowsze podejmowało Pilicę Białobrzegi. Jak przystało na derby sporo pracy miał arbiter Łukasz Trawiński, który poczynania piłkarzy temperował pokazaniem pięciu żółtych kartek.
Ostatecznie gole nie padły, a z punktu powinni się cieszyć gospodarze, bo to Pilica była stroną dyktującą warunki gry i stworzyła więcej dogodnych okazji strzeleckich. Po jednej z nich golkipera Mazowsza od utraty gola uchroniła poprzeczka.
Mazowsze Grójec – Pilica Białobrzegi 0:0














Napisz komentarz
Komentarze