Przegrany mecz Radomiaka w Rzeszowie jest pierwszym wiosennym spotkaniem, na które wpuszczeni zostali fani z Radomia. Kibice "Zielonych" obejrzeli jednak porażkę swojego zespołu, który w pierwszej połowie nie oddał nawet jednego celnego strzału na bramkę. Resovia wygrała po rzucie karnym, o który pretensje do sędziego mieli i zawodnicy i sztab szkoleniowy lidera rozgrywek.
Kiedy emocje na murawie opadły, piłkarze podeszli do sektora gości. Kibice Radomiaka mieli pretensje do zawodników o kolejną wyjazdową porażkę, która komplikuje sprawę walki o awans do pierwszej ligi. Do płotu podeszło jednak tylko trzech piłkarzy - kapitan Maciej Świdzikowski, Leandro oraz Artur Haluch. Pozostali gorzkich słów słuchali zza bandy oddzielającej murawę od toru żużlowego.
Kibice domagali się od zawodników lepszej postawy. Z sektora gości dało się też usłyszeć pytania o to, dlaczego z drużyną pod sektorem nie stawił się Dariusz Banasik. Trener odniósł się do tego na konferencji prasowej. - Trenerzy rzadko chodzą z piłkarzami, to chyba jeszcze nie ten moment. W ogóle nie zwróciłem na to uwagi. Dziękuję kibicom za doping, jeżeli chcą, to mogę następnym razem podejść - wyjaśnił szkoleniowiec.
Piłkarze usłyszeli od kibiców wiele mocnych słów, w tym, że "trzeci raz nie zrobią z nich debili". Fani "Zielonych" po latach starań chcą awansu na zaplecze ekstraklasy i apelowali do zawodników, by dokonać tego wspólnie. Według nich jedynym możliwym scenariuszem na sobotnie starcie z Elaną Toruń, jest wygrana Radomiaka. Piłkarze muszą jednak pokazać większe zaangażowanie, ambicje i wolę walki. Na koniec kibice zapewnili drużynę o swoim wsparciu, śpiewając "jesteśmy z wami", na co zespół zareagował brawami.














Napisz komentarz
Komentarze