Ostatni mecz rundy jesiennej był kolejnym pokazem sił Radomiaka. "Zieloni" ograli czołową ekipę drugiej ligi, Górnik Łęczna, 5:1 i zameldowali się na fotelu wicelidera tabeli. Kapitalne zawody rozegrał strzelec trzech goli, Meik Karwot. Kolejne dwa trafienia dołożyli Rafał Makowski i Leandro. Trzy asysty zaliczył z kolei Maciej Filipowicz.
Radomiak od pierwszych minut przeważał na boisku. Bardzo aktywny był Rafał Makowski. Pierwsze trzy strzały "Zielonych" należały właśnie do niego, lecz wszystkie próby zostały zablokowane przez rywali. Makowski w końcu dopiął swego w 14. minucie gry. Wcześniej jednak Patryk Rojek obronił strzał Macieja Filipowicza. Interwencja bramkarza Górnika była tak niefortunna, że piłka trafiła pod nogi pomocnika Radomiaka, który pewnie wykorzystał okazję. Drugiego gola podopieczni trenera Dariusza Banasika zdobyli 10 minut później. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Macieja Filipowicza piłkę do bramki wpakował Meik Karwot. Dosłownie, bo niepilnowany Niemiec pchnął ją do bramki brzuchem.
Niedługo potem pewną interwencją popisał się Mateusz Kochalski. Po nieudanych próbach przecięcia piłki przez naszych obrońców Mohamed Essam wyszedł na sam na sam z bramkarzem, jednak golkiper Radomiaka nie dał się pokonać. Chwilę później w podobnej sytuacji dobrze interweniował Martin Klabnik, który uprzedził wychodzącego na pozycję rywala. Górnik miał kolejne szanse, ale zawodnicy Radomiaka skutecznie blokowali strzały łęcznian. Do przerwy żadna ze stron nie zdołała już stworzyć zagrożenia pod bramką.
Drugą część spotkania lepiej rozpoczęli goście, którzy częściej byli przy piłce. Wciąż jednak pewnie bronił Kochalski, który w kolejnym pojedynku zatrzymał tym razem Igora Korczakowskiego. Radomiakowi sprzyjało też szczęście, bo po tej interwencji goście zdołali dojść do dobitki, jednak futbolówka odbiła się od poprzeczki. Trzeciego gola "Zielonym" znów zapewnił duet Makowski-Filipowicz. Ten pierwszy dograł piłkę w pole karne, a ten drugi został powalony przez rywala. Formalności dopełnił Leandro, który pewnie wykorzystał rzut karny. Niedługo potem los oddał Górnikowi to, co wcześniej zabrał. Po świetnej akcji Makowskiego i Leandro piłkę w "szesnastce" rywali miał Damian Jakubik, ale jego strzał odbił się od poprzeczki.
W 68. minucie meczu Meik Karwot trafił po raz drugi. Tym razem Niemiec przymierzył z dystansu i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Górnika. Nowy nabytek Radomiaka wkrótce skompletował hattricka. Leandro dośrodkował z rzutu rożnego na krótszy słupek, a tam był właśnie Karwot, który głową pokonał Rojka po raz trzeci. Niespełna 10 minut później Górnik zdobył honorowego gola. Kapitan zespołu, Tomasz Midzierski, wykorzystał zamieszanie pod bramką "Zielonych" po rzucie rożnym i strzelił do pustej bramki.
Wynik nie uległ już zmianie. Warto jednak odnotować postawę Patryka Winsztala. Młody piłkarz Radomiaka po jednym ze starć runął na murawę i zszedł z boiska w asyście lekarzy. Wydawało się, że pomocnik będzie musiał pojechać do szpitala, a "Zieloni" zakończą mecz w dziesiątkę. Winsztal niedługo przed końcem meczu wrócił jednak na boisko, za co został nagrodzony gromkimi brawami. Radomiak po wygranej nad Górnikiem plasuje się na drugim miejscu w tabeli. Do lidera, Widzewa, traci cztery punkty. Za tydzień "Zieloni" w pierwszym meczu rundy rewanżowej zagrają w Częstochowie z miejscową Skrą.
STATYSTYKI (Radomiak - Górnik, w nawiasie do przerwy)
Strzały celne: 7-5 (3-2)
Strzały niecelne: 3-8 (0-2)
Strzały zablokowane: 5-5 (3-4)
Faule: 13-14 (7-5)
Rzuty rożne: 4-3 (2-2)
Spalone: 3-0 (2-0)
Radomiak Radom - Górnik Łęczna 5:1 (2:0)
Bramki: Makowski (14'), Karwot (24', 68', 74'), Leandro (62' rzut karny) - Midzierski (79')
Radomiak: Kochalski - Grudniewski, Klabnik, Świdzikowski, Jakubik - Makowski, Kaput, Filipowicz (72' Winsztal), Leandro (78' Wawszczyk), Luz (64' Suchanek) - Sokół (59' Rolinc).
Górnik: Rojek - Midzierski, Pajnowski, Markowski, Zagórski - Pisarczuk, Tymosiak, Essam, Bętkowski (46' Sosnowski), Korczakowski (67' Szysz), Pisarczuk (82' Dzięgielewski) - Wojciechowski.














Napisz komentarz
Komentarze