Kiedy Widzew upadł i zaczął odradzać się w czwartej lidze, plan łodzian był jasny - ekspresowy powrót do Ekstraklasy. "Widzewiacy" na rok zatrzymali się na etapie trzeciej ligi, a w poprzednim sezonie o mały włos nie wypuścili awansu z rąk. Teraz są jednak liderem tabeli i choć z Łodzi płyną głosy, że byli mistrzowie Polski nie grają tak efektownie, jak wykazuje tabela, to przecież punktów za frytki nie rozdają. Starcie radomsko-łódzkie będzie wyjątkowe. Dwa zespoły z czuba tabeli, dwaj rywale, których starciom w przeszłości towarzyszyły ogromne emocje i przede wszystkim dwa kluby z ponad stuletnią tradycją, bo obydwa zespoły założono w 1910 roku. I nawet prognozy pogody zdają się to doceniać...

Gwiazdozbiór łódzki
Dokonania Widzewa moglibyśmy opisywać latami, ale skupimy się na współczesnej historii. Łódzki klub ma za sobą potężne zaplecze finansowe. Dzięki temu do Widzewa trafiali piłkarze pokroju Roberta Demjana, który niegdyś dzierżył koronę króla strzelców Ekstraklasy. Po awansie do drugiej ligi "Demjany" przestały jednak łodzianom wystarczać. Do tego stopnia, że Słowak zamiast do Radomia pojedzie na... mecz rezerw. W ataku Widzewa wciąż jest jednak moc, którą zapewnia przede wszystkim ściągnięty z bułgarskiej Ekstraklasy Filip Mihajlevic. 26-letni Chorwat w czterech meczach "ukłuł" już trzykrotnie. Obok niego w Łodzi spotkamy m.in... reprezentanta Litwy, Simonasa Pauliusa. Litwin jeszcze niedawno regularnie występował w drużynie naszych wschodnich sąsiadów, ostatnio zabrakło go na liście powołanych, a w Radomiu nie zagra z powodu urazu. Opinie o jego postawie w Widzewie są różne, ale umiejętnościami przewyższa ten poziom rozgrywek. Tercet gwiazd uzupełnia doświadczony Chorwat Dario Kristo, który w Widzewie grał już w trzeciej lidze.
Ogromne pieniądze pozwalają na ściągnięcie nie tylko międzynarodowych liderów, ale i ciekawych zawodników z Polski. Widzew latem zakontraktował Przemysława Banaszaka, który zimą był blisko gry w Radomiaku, jednak naszego klubu nie było stać na wykupienie utalentowanego napastnika. Banaszak w sparingu "Zielonych" strzelił gola i wywalczył asystę. W Łodzi wciąż czeka na premierowe trafienie, ale zbiera bardzo dobre recenzje. Liczby póki co "wykręca" Mateusz Michalski, najlepszy strzelec Widzewa z sześcioma golami na koncie (trzy z rzutów karnych). Drugi w tej klasyfikacji jest młodzieżowiec Konrad Gutowski (cztery gole, ma również dwie asysty), a trzy gole na koncie ma... Radosław Sylwestrzak.
Kibice w Radomiu mogli go już zapomnieć i lepiej, żeby 26-letni defensor o sobie nie przypominał. W tym sezonie strzelił już bramkę swojej byłej drużynie - Siarce Tarnobrzeg. Zawodnik, który w barwach "Zielonych" grał tylko przez pół roku, jest teraz liderem defensywy łódzkiego zespołu. Oprócz niego skład widzewskiej obrony jest ciekawy - znajdziemy tam doświadczonego Tomasza Wełnę (obecnie kontuzjowany) i brązowego medalistę Mistrzostw Europy sprzed kilku lat, Sebastiana Zielenieckiego. Z kolei w naszej defensywie zobaczymy roszadę. Zabraknie w niej Damiana Jakubika, który będzie zawieszony za kartki. Na prawą obronę rozważane są różne opcje, a na środku możemy zobaczyć Meika Karwota.
- Widzew ostatnio miał dosyć łatwy mecz, ale ja praktycznie każdy mecz Widzewa oglądam, analizuję rywali na jego tle i znam ten zespół bardzo dobrze. To jest zespół wartościowy, która gra coraz lepiej - mówi trener Dariusz Banasik. - W łódzkiej drużynie wyróżniłbym przede wszystkim piłkarzy grających po bokach i Radosława Sylwestrzaka - dodaje szkoleniowiec "Zielonych".
Historia kontra skuteczność
Radomiak z Widzewem grał niezwykle często. Dotychczas odbyło się aż 18 spotkań pomiędzy tymi zespołami. Ich bilans nie jest korzystny dla "Zielonych" - łodzianie wygrali siedem spotkań, sześć razy mecze zakończyły się remisem, a pięć meczów wygrał Radomiak. Konfrontacje radomsko-łódzkie sięgają okresu powojennego. W latach 1949-1954 odbyło się 12 bezpośrednich spotkań. Kolejny mecz to już sezon 1984/1985, a cztery ostatnie konfrontacje odbyły się już w XXI wieku. Najnowsza historia nie napawa optymizmem - to dwa remisy i dwie porażki "Zielonych". Bilans bramek w tych meczach? 4-8. Najwięcej bramek padło w ostatnim kwadransie pierwszej połowy: dwie dla Radomiaka i trzy dla Widzewa. Na własnym stadionie Radomiak po raz ostatni wygrał w sezonie 1984/1985 po bramce w ostatniej minucie gry. Co ciekawe, było to jedno z dwóch zwycięstw "Zielonych" u siebie, bo pozostałe mecze zakończyły się remisem (cztery razy) lub porażką (trzykrotnie).
Wszyscy wiemy, jak Radomiak gra u siebie. "Twierdza Radom" nie została zdobyta od początku kwietnia. Wówczas "Zieloni" przegrali 0:1 z Gryfem Wejherowo. W tym sezonie podopieczni Dariusza Banasika wygrali pięć domowych gier, raz dzieląc się punktami z GKS-em Bełchatów. Dobrą passę dopełnia pięć spotkań poprzedniego sezonu - wygrana z Gwardią Koszalin (5:0) remis ze "Stalówką" (2:2), wygrana ze Zniczem Pruszków (2:1), zwycięstwo nad Olimpią Elbląg (4:0) i remis z Wisłą Puławy (2:2). Warto zwrócić uwagę na to, jak wiele meczów domowych kończyło się wysokim zwycięstwem Radomiaka. Bilans ostatnich czterech spotkań to 17:0, a wliczając spotkania z poprzedniego sezonu, aż sześć z 11 gier zakończyło się wynikiem 3:0 lub wyższym.
- To nie będzie tak łatwy mecz, jak ostatnie, bo Widzew ma swoją markę i swoją klasę, co wywiera presję. Jesteśmy mocni, ale wiemy, że przyjeżdża lider, który ma sześć punktów przewagi nad nami. Chciałbym, żebyśmy po prostu wygrali, niekoniecznie bardzo okazałe, ale zwycięstwo, bo gramy z najlepszym zespołem w tej lidze - zauważa Dariusz Banasik.
Widzew też ma się jednak czym pochwalić. Łodzianie nie przegrali żadnego z ośmiu ostatnich meczów, a w czterech poprzednich kolejkach zgarnęli komplet punktów. Patryk Wolański jest z kolei niepokonany od 120 minut.
Kibicowskie święto
Pewne jest jedno - szykuje nam się wielkie, piłkarskie święto. Trybuny będą wypełnione do ostatniego miejsca, a zainteresowanie biletami było tak duże, że wejściówek nie będzie można kupić w dniu meczu, gdyż zwyczajnie ich zabrakło. Spodziewana jest również duża grupa kibiców Widzewa, którzy wspólnie z zaprzyjaźnionymi fanami Ruchu Chorzów, Elany Toruń i Wisły Kraków, mają stawić się w Radomiu w liczbie - według niektórych źródeł - liczonej nie w setkach, a w tysiącach. W związku z tym wyłączona z ruchu została ul. Narutowicza.
Kibice Radomiaka przed meczem zorganizują przemarsz spod Galerii Rosa, a na meczu z pewnością zadbają o odpowiednią dla tej okazji atmosferę. Dla tych, którzy nie zdążyli z zakupem wejściówki i nie będą mogli obejrzeć tego spotkania z trybun, przeprowadzimy relację LIVE na portalu cozadzien.pl. Mecz Radomiak - Widzew już jutro o godz. 15.30!














Napisz komentarz
Komentarze