Od 2000 roku naszym miastem rządziły trzy ekipy: Adama Włodarczyka, Zdzisława Marcinkowskiego i Andrzeja Kosztowniaka. Wszystkie mają w dorobku sporo „niewypałów inwestycyjnych”.
XXI wiek rozpoczęliśmy klapą jednego z najdziwniejszych projektów – budowy fabryki koszernej żywności. Uruchomienie jej planowała firma Pollak Investment. Władze miasta zaproponowały inwestorowi lokalizację przy ul. Świerkowej. Zapowiadały, że w zakładzie znajdzie pracę przynajmniej kilkadziesiąt osób. Rada Miejska zgodziła się na 30-letnią dzierżawę terenu, a jedno z radomskich przedsiębiorstw rozpoczęło adaptację budynków. Jednak firma Pollak Investment szybko przestała się interesować fabryką i niedługo później całkowicie wycofała się z Polski. Gminie nie udało się nawet zrealizować weksla na 500 tys. zł, który miał być zabezpieczeniem inwestycji. Dlaczego? Okazało się, że izraelska firma nie ma już konta bankowego w Polsce.
Równie dużym „sukcesem” zakończyła się budowa zakładu utylizacji odpadów na terenie Elektrociepłowni. Zdaniem ówczesnych władz Radomia zainteresowana inwestycją była amerykańska firma Basic Envirotech. Amerykanie planowali wejść w spółkę z Radpecem, Radkomem oraz Wodociągami Miejskimi i z odpadów komunalnych wytwarzać energię. Wiceprezydent Józef Nita zapowiadał rychłe podpisanie aktu notarialnego, a zza oceanu miało trafić do Radomia nawet 100 milionów dolarów. Na budowę nie wydano jednak ani centa.
Klęską okazał się również projekt centrum rekreacyjno-hippicznego na Wośnikach. Koncepcja obejmowała m.in. budowę stajni, ujeżdżalni i parkingu, remont klasycystycznego dworku Pruszaków stojącego w pobliżu Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej oraz urządzenie parku. Realizacja była blisko – urząd marszałkowski przyznał nam dofinansowanie, jednak jego decyzję zakwestionował wojewoda mazowiecki, któremu nie spodobał się plan komercyjnego wykorzystywania obiektu. W efekcie pieniędzy nie otrzymaliśmy i projekt upadł.
Najbardziej spektakularnym „niewypałem” pierwszej kadencji Andrzeja Kosztowania była chyba koncepcja budowy centrum sportowo-rekreacyjnego na Koniówce. Na skraju Lasu Kapturskiego miał powstać stadion, który pomieściłby 20 tysięcy kibiców, a także hala sportowa z 7 tysiącami miejsc i 10-torowy basen o olimpijskich wymiarach. Projektanci zlokalizowali tam również budynek szkoły mistrzostwa sportowego o profilu piłkarskim i hotel. Pierwszy etap, czyli stadion z boiskami treningowymi planowano ukończyć przed rokiem 2012, by wykorzystać obiekt podczas mistrzostw Europy (Radom miał się starać o miano bazy pobytowej jednej z reprezentacji). Projekt był jednak tak utopijny, że szybko się z niego wycofano.
Nie wypaliła też koncepcja utworzenia na terenie dawnego Browaru Saskiego parku przemysłowego, gdzie władze miasta chciały zgromadzić małe firmy wykorzystujące doświadczenia naukowe miejscowych uczelni i ośrodków badawczych. Z braku pieniędzy upadł również projekt uruchomienia w tym miejscu muzeum Armii Krajowej.
Inwestycją, która okazała się problemem dla wszystkich ekip rządzących Radomiem w ostatnich latach, jest bez wątpienia lotnisko cywilne na Sadkowie. Każdy z prezydentów zapowiadał rychły przylot pierwszego samolotu, jednak do dziś się go nie doczekaliśmy i nic nie wskazuje, żeby sytuacja miała niebawem się zmienić. Jednak dopóki w tym temacie „coś się dzieje”, postanowiliśmy wstrzymać się z ogłaszaniem go „ostatecznym niewypałem”.
Inwestycyjne niewypały (cz. IV)













