Zaczęło się dobrze, bo już w drugiej minucie, po rzucie rożnym dla Broniarzy, piłkę do siatki wpakował Michał Bojek. Zawodnik mocnym strzałem z powietrza nie dał szans bramkarzowi. Później Broń przeważała co prawda na boisku, ale zawodnicy nie potrafili wykorzystać tej przewagi i potwierdzić jej golem, który uspokoiłby nastroje.
Po zmianie stron Broń stanęła, a Start zaczął stwarzać coraz groźniejsze sytuacje. To zemściło się w 58. minucie, gdy Adrian Hagno przechwycił piłkę w narożniku pola karnego, po czym minął trzech (!) defensorów radomskiego zespołu i wpakował piłkę do siatki ponad interweniującym Młodzińskim. Później to Start atakował, szukał drugiego gola, a radomianie jakby zapomnieli, jak gra się w piłkę. W 73. minucie po zgraniu głową od kolegi, mocnym strzałem z bliskiej odległości trafił Filip Hrynkiewicz i było 2:1 dla gospodarzy. Przypomnijmy, że Start w rundzie wiosennej nie zdobył jeszcze żadnych punktów - aż do meczu z Bronią. Co prawda Broniarze mieli jeszcze kilka okazji w końcówce, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Dopiero w 90. minucie Bojek dobrze zachował się w polu karnym, gdzie przełożył piłkę na lewą nogę i uderzył w krótki róg, dając zespołowi szczęśliwy remis 2:2.
Trener Dariusz Różański: - Szczerze mówiąc, jestem zbulwersowany drugą połową w wykonaniu naszej drużyny. Prowadzimy do przerwy, w szatni motywujemy się, mobilizujemy, a później... Powiem może tak, że momentami ta gra przypominała cyrk i występujących w nim klaunów. To bardzo mocne słowa, ale w ten sposób prezentowali się właśnie niektórzy piłkarze. Przez 35 minut drugiej części drużyna nie istniała.
Kolejne spotkanie ekipa z Plant rozegra 27 kwietnia (środa) ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki w ramach Pucharu Polski.
Start Otwock - Broń Radom (0:1) 2:2
Bramki: 58' Hagno, 73' Hrynkiewicz - 2' 90' Bojek
Broń: Młodziński - Sala, Więcek, Kupiec, Wicik, Leśniewski, Dziubiński, Sałek, Bojek, Nowosielski Czarnecki

