Burzliwa sesja Rady Miejskiej w Radomiu
Przypominamy, że do całego zajścia doszło podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Radomiu, która została zwołana w sprawie utworzenia w naszym mieście Centrum Integracji Cudzoziemców. Największe emocje wywołało pojawienie się na sali Roberta Bąkiewicza, który mimo interwencji służb porządkowych, nie chciał opuścić mównicy.
W konsekwencji posiedzenie przerwano. Przewodniczący Mateusz Tyczyński złożył również zawiadomienie do prokuratury w sprawie zakłócania porządku publicznego przez Roberta Bąkiewicza i osób, które mu towarzyszyły.
Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj:
Robert Bąkiewicz w mocnych słowach o radomskich politykach
Ostatecznie śledztwo zostało umorzone, a radomska prokuratura, która zajmowała się całą sprawą poinformowała kilka dni temu, że Robert Bąkiewicz został oczyszczony z zarzutów.
Z mojej perspektywy staje się jasne, że te wszystkie wydumane zarzuty w stosunku do mnie i tutaj dotyczące sprawy w Radomiu – ale i nie tylko w Radomiu – kolokwialnie mówiąc zaczynają spadać jedna po drugiej. Dlatego że są to po prostu elementy gry, takiej dezinformacji próbującej odebrać mi prawo do uczestniczenia w debacie publicznej i anihilujące mnie w tej przestrzeni publicznej. Nawet można powiedzieć, że w dużej części odczłowieczające, dehumanizujące
– zaznacza w naszej rozmowie Robert Bąkiewicz.
Polityk podkreśla, że jego wizyta podczas sesji Rady Miejskiej w Radomiu to efekt działań mających na celu sprzeciw wobec nielegalnej migracji. Twierdzi, że odbywająca się w Polsce debata na temat masowej migracji demonizuje zarówno jego, jak i inne osoby, które są zaangażowane w tę działalność. Jego zdaniem prokuratorzy prowadzący sprawę w Radomiu stanęli po stronie zdrowego rozsądku, a zarzuty skierowane przeciwko niemu jakoby w przerwie obrad miał prowadzić kryminalną działalność są daleko idącym nadużyciem.
Po prostu zwyczajna niegodziwość. Ktokolwiek o zdrowych zmysłach racjonalnie analizujący tę sytuację musiał stwierdzić, że żadnego przestępstwa nie było. Emocje, które jakby odzwierciedlały się na tej radzie miasta, podczas której miałem dokonać rzekomego przestępstwa dotyczyły nie tylko mnie, ale i dużej części mieszkańców Radomia. Ja po prostu się cieszę, że w Radomiu mogłem być i w Radomiu zabrać głos i w Radomiu również w ten sposób wspierać mieszkańców, którzy są mi bliscy, bo przecież w 2023 roku startowałem z okręgu radomskiego do Parlamentu
– mówi Robert Bąkiewicz.
Decyzję prokuratury skomentował również Matusz Tyczyński, który publicznie oznajmił, że złoży zażalenie na to postanowienie. Przewodniczący Rady Miejskiej w Radomiu, w swoich mediach społecznościowych stwierdził, że nie ma jego zgody na bezkarność, a samego Bąkiewicza nazwał „pisowskim zadymiarzem”.
Co ja mam powiedzieć o panu Tyczyńskim? Tworzy on pewną polaryzację właśnie po to, żeby się wbić w buty pana Frysztaka. Jest on przekonany, że pan Frysztak na tym politycznie zyskał. Myślę, że to jest tego typu intencja. Ja powtórzę, demonizacja mnie, diabolizacja wręcz i dehumanizacja powoduje, że ci ludzie mówią takim językiem, który – ja przepraszam za ten zwrot – był obecny w nazistowskich Niemczech. Jeśli zamknąć oczy i zamiast nazwiska Bąkiewicz na przykład powiedzieć Żyd, to wypisz, wymaluj, to jest ten sam język
– dodaje Robert Bąkiewicz.
Zarzuty skierowane przeciw Bąkiewiczowi dotyczyły: blokowania mównicy, stosowania przemocy i gróźb wobec funkcjonariuszy straży miejskiej, pomawianie radnych poprzez kolportowanie ulotek i plakatów, naruszenie nietykalności cielesnej jednej z radnych poprzez jej oplucie, a także grożenie śmiercią innemu z radnych. W dwóch pierwszych zarzutach śledczy zajmujący się sprawą nie dopatrzyli się znamion przestępstwa. Kolejne zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców.
Zobaczcie również:

Napisz komentarz
Komentarze