Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
czwartek, 17 września 2026 15:53
Reklama

Jesień w górach zamiast wakacyjnych tłumów. Dlaczego wrzesień i październik biją lipiec

Sezon urlopowy kojarzy się z lipcem, kolejką do wyciągu i szukaniem miejsca na parkingu. Tymczasem w polskich górach najlepsze dwa miesiące zaczynają się dokładnie wtedy, gdy większość turystów już wraca do domu. W Pieninach różnica jest wyjątkowo wyraźna — i da się ją policzyć.
  • 03.08.2026 06:27
Jesień w górach zamiast wakacyjnych tłumów. Dlaczego wrzesień i październik biją lipiec

Co jeszcze działa po wakacjach, a co już nie

Najczęstsza obawa przed wyjazdem poza sezonem brzmi: „czy tam jeszcze cokolwiek będzie otwarte?". W Pieninach odpowiedź jest konkretna.

Spływ Dunajcem tratwami flisackimi kursuje do 31 października — w listopadzie już nie. Warto pilnować godzin, bo różnią się od wakacyjnych: we wrześniu kasy pracują od 8:30 do 16:00, w październiku od 9:00 do 15:00, a po zmianie czasu na zimowy tylko do 14:00. Wyjazd na spływ po śniadaniu jest bezpieczny, po obiedzie już nie zawsze. Dodatkowo przy niskim stanie wody sezon potrafi skończyć się kilka dni wcześniej, więc pod koniec października lepiej potwierdzić telefonicznie w przystani.

Kolej linowa na Palenicę działa dalej, a po sezonie wysokim bilety tanieją. Szlaki — Sokolica, Trzy Korony, Wąwóz Homole — są dostępne przez całą jesień, tyle że bez kolejki do zdjęcia przy słynnej sośnie na Sokolicy. Baseny termalne w okolicy pracują cały rok.

Jedyny taki weekend w roku: Redyk Jesienny

9 i 10 października 2026 roku w Szczawnicy odbędzie się Redyk Jesienny — zejście owiec z pienińskich hal do gospodarzy, połączone z jarmarkiem produktów regionalnych i muzyką góralską. To jedno z niewielu wydarzeń, na które przyjeżdża się z konkretnego powodu, a nie „w ogóle w góry". Praktyczna rada: w te dni w centrum trudno o miejsce parkingowe, więc jeśli nocujecie na miejscu, po prostu dojdziecie pieszo.

Kolory szczytują wcześniej, niż większość myśli

W Pieninach szczyt jesiennych barw wypada zwykle w pierwszej połowie października — nie w listopadzie, jak zakłada wiele osób planujących wyjazd „na złotą jesień". Wrzesień jest jeszcze zielony, za to najcieplejszy i najlepszy, jeśli chcecie łączyć chodzenie po górach z ciepłymi popołudniami. Listopad bywa surowy i mglisty, ale to właśnie wtedy jest najciszej.

Jedna rzecz zaskakuje przyjezdnych najbardziej: jesienią w górach pakuje się na trzy pory roku naraz. Rano bywa 3 stopnie, w południe w słońcu 18, a po zmroku znowu blisko zera.

Kiedy zrobi się zimno — ciepła woda i solanka

Jesienna pogoda w górach lubi zmieniać zdanie w ciągu dnia, więc warto wybierać nocleg tam, gdzie po powrocie z mokrego szlaku jest gdzie się rozgrzać. W Szczawnicy część obiektów ma własne strefy wypoczynku dostępne przez cały rok — sauny i jacuzzi bez sezonowych przerw. Ciekawostką, na którą trafia się rzadziej, jest tężnia solankowa, czyli konstrukcja rozpylająca solankę tak, że oddycha się powietrzem zbliżonym do nadmorskiego. Seans przy tężni po całym dniu marszu robi więcej dobrego niż niejeden zabieg — działa do końca października.

I najważniejsze: ile to kosztuje

Tu różnica jest największa i najrzadziej wymieniana w poradnikach. W Szczawnicy październik i listopad to najniższy sezon cenowy w roku. Dla przykładu: doba w jednym z tamtejszych obiektów kosztuje w szczycie wakacji 190 zł od osoby, we wrześniu 160 zł, a od 1 października 140 zł — przy dziecku w wieku 2–12 lat odpowiednio 170 i 120 zł.

Przekładając na realny wyjazd: rodzina 2+2 za trzy noce zapłaci w październiku około 1560 zł zamiast 2160 zł w sierpniu. Różnica to 600 zł, czyli blisko 28 procent — za ten sam pokój, to samo śniadanie i tę samą saunę w cenie. Za zaoszczędzoną kwotę wychodzi spływ Dunajcem i wejściówki na termy dla całej czwórki.

Jeśli szukacie wariantu, w którym nie trzeba myśleć o porannym gotowaniu, warto celować w noclegi ze śniadaniem w Szczawnicy — po jesiennym dniu w górach to różnica między urlopem a obozem przetrwania.

Dla kogo to nie jest dobry pomysł

Uczciwie: jeśli jedziecie z małymi dziećmi głównie na kąpiel, jesień nie jest waszym terminem — baseny letnie zamykają się z końcem wakacji. Podobnie, jeśli lubicie gwar, festyny i pełne knajpy do późna. Poza sezonem Szczawnica jest cicha i to jest jej sens, nie wada.

Wszystkim pozostałym trudno znaleźć argument przeciw. Ciepło jak późnym latem, ceny jak zimą, widoki najlepsze w roku i szlaki, na których słychać własne kroki. Jednym z obiektów, które pracują przez cały rok i mają własną strefę wypoczynku, jest Willa Nad Wodospadem w Szczawnicy — z basenem latem, sauną i jacuzzi w cenie pobytu przez okrągły rok oraz noclegami z psem na tych samych zasadach niezależnie od sezonu.

Materiał partnera


Reklama