– Najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy zrobili najwięcej krzywdy naszemu krajowi, czyli Niemcy. Pamiętamy wojnę i to, co zrobili z Polską. Oni teraz będą nas uczyli praworządności? Jest to śmieszne. Ja zgadzam się z tym, co powiedział kiedyś Churchill, że Niemcy powinno się bombardować co 50 lat, bez podania przyczyny – te słowa padły z ust Dariusza Wójcika w 2020 roku.
Po zawiadomieniu złożonym przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, profil na platformie X, wszczęto śledztwo. W trakcie postępowania Wójcik nie przyznał się do winy. Tłumaczył, że jego wypowiedź była jedynie figurą retoryczną i nie miała na celu obrażania narodu niemieckiego. Podkreślał, że odnosił się do „niemieckiego establishmentu politycznego”, a nie do obywateli Niemiec jako całości.
Wyrok zapadł w czwartek, 23 kwietnia. Wójcik został uznany za winnego i skazany na grzywnę w wysokości 10 tys. złotych. Dodatkowo ma wpłacić ponad 11 tys. złotych na rzecz Skarbu Państwa oraz tysiąc złotych tytułem kosztów sądowych. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Sędzia Aneta Rowińska-Zawada w uzasadnieniu wyroku zaznaczyła, że według opinii biegłych nie istnieje żadne źródło potwierdzające, by Winston Churchill kiedykolwiek wypowiedział lub napisał takie słowa. W ocenie sądu przytoczenie tego rzekomego cytatu było wyjątkowo nieodpowiedzialne.
Jak wskazała sędzia, oskarżony odwoływał się do historycznych krzywd i traumy II wojny światowej, aby wzbudzić silne emocje i podważyć wiarygodność Niemiec oraz ich prawo do oceniania Polski. Zwróciła również uwagę na sposób formułowania przez radnego przekazu.
– To jeden ze sposobów manipulacji, aby podawać informacje ogólne, niesprawdzone, bez uzasadnień, w celu siania niepokoju i chaosu wśród odbiorców – mówiła w uzasadnieniu.
Sąd uznał, że wypowiedź o bombardowaniu Niemiec oraz uogólnienia dotyczące całego narodu niemieckiego mogą być traktowane jako mowa nienawiści i podżeganie do konfliktu.
Dariusz Wójcik już podczas ogłaszania wyroku zapowiedział, że nie zgadza się z decyzją sądu. Po opuszczeniu sali rozpraw potwierdził, że rozważa złożenie apelacji do Sądu Okręgowego w Radomiu.
Zobacz także:















Napisz komentarz
Komentarze