Jak przekazał szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód, prok. Cezary Ołtarzewski, biegli będą analizować, czy do śmierci dziecka mogła przyczynić się bardzo niska temperatura panująca w mieszkaniu. Prokuratura zleciła kolejne ekspertyzy, które mają również ustalić, czy opiekunowie mogli nieumyślnie narazić zdrowie i życie niemowlęcia.
– W wyniku przeprowadzonej sekcji zwłok biegły lekarz ustalił, że przyczyną zgonu niemowlęcia była ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa u dziecka z rozpoczynającym się śródmiąższowym zapaleniem płuc – mówił prok. Ołtarzewski. – Jeśli chodzi o to, czy okoliczności, w jakich dziecko przebywało, przyczyniły się do jego zgonu lub miały związek z niewłaściwą opieką ze strony osób, które się nim zajmowały, konieczne będzie zasięgnięcie dodatkowej opinii biegłego – dodał.
Do zdarzenia doszło pod koniec stycznia. Matka znalazła nad ranem dziecko w gondoli wózka — nie oddychało i było sine. Niemowlę było ubrane w kilka warstw odzieży oraz przykryte kocem i pokrowcem. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe oraz policję, jednak mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się przywrócić funkcji życiowych.
Według ustaleń służb w mieszkaniu panowały trudne warunki. Funkcjonariusze odnotowali bardzo niską temperaturę — okna były przymarznięte, na ścianach znajdował się szron, a woda w butelkach zamarzła. W lokalu przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka dziecka, jej siostra oraz babcia niemowlęcia. Wszystkie były trzeźwe. Zeznały, że w piecu kaflowym ostatni raz palono poprzedniego wieczoru, jednak mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno.














Napisz komentarz
Komentarze