Brak dyskusji radnych podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej o podwyżce stawek za odbiór i segregację odpadów, to wynik kompromisu między prezydentem Radosławem Witkowskim a radnymi PiS w kwestii przyjęcia budżetu miasta na ten rok. Ale jak mówi prezydent, od tematu śmieci nie da się uciec. - Zakładam, że w marcu powinniśmy już po raz pierwszy rozmawiać nad aktualizacją cennika odbioru za odpady - mówił w poniedziałek prezydent Radomia Radosław Witkowski.
Niezadowolony z braku dyskusji o śmiechach jest radny Kazimierz Woźniak. - Jeżeli będziemy powodowali, że będzie to zadłużenie z tego tytułu w budżecie miasta Radomia rosło, to kiedyś to odbije się czkawką na mieszkańcach. Może ono spowodować dużo wyższy poziom podwyżek - twierdzi niezależny radny Kazimierz Woźniak.
Radny Koalicji Obywatelskiej Wiesław Wędzonka zwraca z koli uwagę na wielkość kwoty o jaką toczy się spór o śmieci w Radomiu. – To jest ponad 20 mln zł. To musi być rozwiązane w trybie natychmiastowym. Mam takie przyrzeczenie, że jeszcze w lutym zaczną się nad tym prace i w marcu albo jeszcze pod koniec lutego będą one przedstawione radzie miejskiej - przyznaje Wędzonka.
Ale czy uda się wprowadzić podwyżki stawek za odbiór i segregację odpadów? Można mieć poważne wątpliwości. Niezmienne w tej kwestii jest stanowisko Klubu Radnych PiS. - Jeżeli chodzi o klub radnych Prawa i Sprawiedliwości, podjęliśmy taką decyzję, że mówimy stanowcze „nie” podwyżkom cen za wywóz odpadów komunalnych - mówi Kinga Bogusz, przewodnicząca rady miejskiej.
Pierwsza propozycja magistratu dotycząca podwyżek stawek za odbiór i segregację śmieci to podwyżka o 120 proc. Taka podwyżka spowodowałaby – według wyliczeń – że miasto nie musiałby dokładać do odbioru i segregacji nawet złotówki. Druga propozycja, która teraz leży na stole, to podwyżka o 77 proc. W tym wypadku miasto musiałoby dołożyć 4 mln zł.














Napisz komentarz
Komentarze