Jednym z pierwszych, który zrobił furorę na naszym rynku była Nasza Klasa. Sami założyciele nie spodziewali, że ich pomysł odniesie taką popularność w Polsce. Głównym celem było stworzenie miejsca, gdzie (on-line) spotkają się byli bądź obecni koledzy z klasy.
Następnym serwisem, którego popularność wzrasta na całym świecie w błyskawicznym tempie, jest Facebook. O jego burzliwym powstaniu zrealizowano nawet film pt. The Social Network. Początkowo platforma miała być przeznaczona wyłącznie dla uczniów szkół średnich oraz samych studentów. Jednak od momentu jego powstania, wiele się zmieniło. Obecnie Facebook posiada już pół miliarda mobilnych użytkowników. W samej Polsce jest ich ok. 8 282 600, a to oznacza, że średnio co piąty Polak założył konto, na którym umieszcza posty, zdjęcia oraz własne dane, do których inni użytkownicy mają dostęp.
Choć liczba użytkowników wciąż rośnie, istnieje również duże grono przeciwników tego serwisu.
- Nie mam swojego profilu, ponieważ uważam to za rzecz całkowicie zbędną. Nie chcę, by ktoś mógł oglądać moje zdjęcia bądź też cokolwiek o mnie czytać. Poza tym istnieje telefon, jeśli ktoś chce się ze mną spotkać bądź też porozmawiać, może zadzwonić. Zdecydowanie wolę taką formę komunikacji niż podtrzymywanie znajomości on-line. Nie przeczę, że robię to również z przekory, wszyscy mają Facebooka, a ja po prostu nie chcę robić tak jak wszyscy - mówi Karolina, przeciwniczka portali społecznościowych.
- Ja traktuje go jako książki adresowej. Sama nie zapraszam nikogo, również nie umieszczam postów opisujących to, co dziś zjadłam, gdzie byłam albo jaki mam dzisiaj humor. Osobiście uważam, że jest to swoisty ekshibicjonizm emocjonalny, który niezwykle mnie denerwuje. Traktuje go jako coś, co pomaga mi w oszczędności na rachunku telefonicznym. Nie wysyłam sms-a tylko piszę na Facebooku do konkretnej osoby kiedy mam taką potrzebę – wypowiada się Aleksandra.
Mimo, że większość osób traktuje ten serwis społecznościowy jako zabawę, nie można zapomnieć o tym, że wszystkie posty czy też zdjęcia są umieszczane w internecie i tam pozostaną.
„Pokaż mi swojego Facebooka, a powiem Ci kim jesteś”- częstą tendencją wśród pracodawców jak i headhunterów jest inwigilowanie pretendenta na serwisach społecznościowych. Mogą dowiedzieć się z nich wielu ciekawych rzeczy o danej osobie, to jakie ma zainteresowania, z kim jest w związku, jego światopogląd czy też przebieg całego życia na FB, który jest zamieszczony na osi czasu oraz dane osobowe, które użytkownik zamieścił w serwisie.
To, co zamieszczamy na Facebooku, może zaważyć na tym, czy dostaniemy daną posadę czy też nie. Posty, których zawartość może ujawniać, np. jakie poglądy polityczne posiadamy, mogą być sprzeczne z poglądami naszego przyszłego pracodawcy. Kolejnym dyskwalifikującym nas jako pracownika może być fakt, że utrzymujemy kontakt z osobami, które posiadają kryminalną przeszłość - to w przypadku, kiedy ubiegamy się o pracę w służbach mundurowych.
Uważajmy, by informacje zamieszczane przez nas na FB, nie odbiegały od tego, co napisaliśmy w CV. A może po prostu nie ujawniajmy wszystkich szczegółów naszego życia, które w kolejnych etapach naszej kariery zawodowej mogą stać się problematyczne.
Jak sądzicie - czy sprawdzanie przyszłych lub obecnych pracowników na FB jest etyczne? Piszcie do nas.













