Jak twierdzi premier Rosji wszyscy
uczestniczący w protestach to agenci zachodu. Tym samym dopuszcza
możliwość małej liberalizacji kraju. Takie zdania padły podczas
ponad czterogodzinnego odpowiadania na wizji na wyselekcjonowane
pytania swoich obywateli. Cały artykuł w dzisiejszym wydaniu
gazety.