Radomiak rozpoczął sezon od zwycięstwa z Wieczystą Kraków. Na inaugurację Zieloni wygrali z beniaminkiem 2:1, ale później przyszła seria trzech porażek. Najpierw zespół Tomasza Kaczmarka przegrał na wyjeździe z GKS-em Katowice 1:3, następnie u siebie z Górnikiem Zabrze 1:3, a w czwartej kolejce został rozbity przy Łazienkowskiej przez Legię Warszawa aż 0:5.
Cztery mecze przyniosły więc zaledwie trzy punkty oraz aż 12 straconych goli. Po niedzielnym (16 sierpnia) zwycięstwie Motoru Lublin nad GKS-em Katowice 1:0 sytuacja Radomiaka stała się jeszcze trudniejsza. Zieloni spadli na 16. miejsce, czyli znaleźli się w strefie spadkowej. [W niedzielę rozegrany zostanie jeszcze mecz Cracovii z Rakowem Częstochowa i bez względu na to, jaki wynik padnie, któraś z tych drużyn wyprzedzi jeszcze Radomiaka - a więc spadnie on na przedostatnie miejsce].
Szczególnie bolesna była porażka z Legią. Radomiak już po 17 minutach przegrywał 0:3, a ostatecznie stracił przy Łazienkowskiej aż pięć bramek. W bramce Zielonych zadebiutował Bartłomiej Gradecki, który zastąpił Filipa Majchrowicza. Trener Tomasz Kaczmarek podkreślił, że zmiana między słupkami była wcześniej zaplanowana. - Zastanawiałem się tylko, czy zrobić ją po trzech, czy po czterech spotkaniach. Na tej pozycji jest bardzo wyrównana rywalizacja. Bartek Gradecki, przychodząc do klubu, miał wybitny okres przygotowawczy - tłumaczył szkoleniowiec Radomiaka.
Gradecki w Warszawie zagrał katastrofalnie. W pierwszej połowie czterokrotnie wyciągał piłkę z siatki, a po przerwie nie został zmieniony. Kaczmarek nie chciał jednak obciążać odpowiedzialnością za wynik wyłącznie młodego bramkarza. - Wiadomo, że dzisiejszy mecz jest dla niego trudny, ale patrząc na to, że jestem w klubie od siedmiu tygodni i pracuję z Bartkiem codziennie, widzę naprawdę dobrego bramkarza. To, jak dzisiaj ten mecz mu wyszedł, w żaden sposób nie zmienia mojej wiary w tego zawodnika ani mojego przekonania do niego - zaznaczył trener.
Problem nie dotyczy jednak wyłącznie piątkowej klęski przy Łazienkowskiej. Radomiak stracił trzy gole w Katowicach, trzy z Górnikiem Zabrze i aż pięć z Legią Warszawa. Trudno więc mówić o pojedynczym słabszym występie defensywy. Po czterech kolejkach problem jest znacznie szerszy.
Co więcej, poprawa gry obronnej była jednym z celów, o których Tomasz Kaczmarek mówił przed rozpoczęciem sezonu. Na razie rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Radomiak ma na koncie 12 straconych goli.
- Tracimy bez dyskusji za dużo bramek. W meczu z Legią dochodzi do tego brutalna skuteczność przeciwnika. Jednym z aspektów, które są dla nas w tym momencie naprawdę wymagające, są defensywne stałe fragmenty gry. W Katowicach straciliśmy w ten sposób dwie bramki. Bramki tracimy więc na wiele sposobów. Od początku sezonu mówiłem, że bardzo zależy mi na poprawie defensywy i organizacji gry. W takim trudnym dniu jak dzisiaj dochodzi też czysta fizyczność, wygrywanie pojedynków i przekonanie. To nie jest kwestia jednego aspektu - przyznał Kaczmarek.
Po czterech kolejkach nie ma jeszcze powodów, by mówić o katastrofie w kontekście całego sezonu, ale sytuacja Radomiaka z pewnością jest daleka od oczekiwanej. Trzy kolejne porażki, aż 12 straconych goli, tylko trzy zdobyte punkty i miejsce w strefie spadkowej to sygnały, których nie można ignorować.
Teraz przed Zielonymi dwa spotkania u siebie. Najpierw w niedzielę, 23 sierpnia o godz. 14.45 zmierzą się z Zagłębiem Lubin, a sześć dni później podejmą Cracovię (godz. 12.15). To spotkania, w których radomianie będą mieli okazję przerwać serię porażek i przede wszystkim zacząć poprawiać sytuację w tabeli.
- Każdy mecz u siebie ma dla nas jasny cel, którym jest zdobywanie punktów. Teraz jednak nie chcę patrzeć na dwa kolejne spotkania, tylko skupić się na najbliższym. Kluczowe będzie szybkie odbudowanie się mentalnie i skoncentrowanie na pracy, żeby dobrze przygotować się do następnego meczu. Ten zespół ma duży potencjał i razem przechodził już przez wiele trudnych momentów - przekonywał szkoleniowiec Zielonych.
Aktualna tabela PKO BP Ekstraklasy - TUTAJ.

Napisz komentarz
Komentarze