Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
niedziela, 12 lipca 2026 20:01
Reklama Czarno Białe sprzątanie profesjonalne

Sfotografował Warszawę z radomskiego Gołębiowa! "Stałem pod blokiem i czekałem aż ktoś wejdzie"

Kamil Siwek to fotograf, który 17 czerwca wszedł na 10. piętro wieżowca na radomskim Gołębiowie i uchwycił stamtąd widok oddalonych o blisko 100 kilometrów warszawskich drapaczy chmur. W rozmowie z portalem cozadzień.pl odsłonił kulisy nocnej wyprawy i pasji do fotografii dalekodystansowej.
Sfotografował Warszawę z radomskiego Gołębiowa! "Stałem pod blokiem i czekałem aż ktoś wejdzie"

Autor: Kamil Siwek

Zobacz też: Nowy kierunek w siatce połączeń radomskiego lotniska! Będą loty do Tel-Awiwu

"Zrobiłem prawo jazdy i zacząłem jeździć" 

- Od około trzech lat interesuje się dalekimi obserwacjami. Zawsze mnie fascynowało to wszystko, gdy na przykład ludzie fotografowali Tatry z odległości 200 kilometrów - powiedział nam Kamil Siwek, który na zdjęciu wykonanym z klatki schodowej wieżowca na radomskim Gołębiowie uwiecznił najwyższe budynki w Warszawie. - Pomyślałem, że też będę coś takiego robić i zacząłem jeździć samochodem po okolicach. Rok temu zrobiłem prawo jazdy i tak jeżdżę z aparatem, lornetką, telefonem i statywem - dodał nasz rozmówca.

W 2025 roku Siwek pobił rekord naziemnej obserwacji z polskiej stolicy. Wjechał na taras widokowy wieżowca Varso Tower (najwyższy budynek w Warszawie - 230 metrów od ziemi do dachu; 310 metrów do iglicy) i uchwycił oddalony o 151 kilometrów maszt nadajnika na Łysej Górze w Górach Świętokrzyskich. W rozmowie z cozadzień.pl opowiedział o kulisach przygotowań do tego typu wyzwań.

- Gdy szukam miejsca, z którego mógłbym coś sfotografować, używam takich map topograficznych, hipsometrycznych, które pokazują wysokość terenu. Korzystam także z geoportali i dzięki temu na przykład wiem, jak wygląda w danym miejscu ukształtowanie terenu. Jest też taka strona internetowa, która symuluje, skąd widać dany obiekt. Zaznaczam wtedy miejsce, które chcę sfotografować, np. Varso Tower i ta strona wyświetla na czerwono obszar, z którego byłoby ten wieżowiec widać. Nie jest to jednak narzędzie perfekcyjne, inteligentne. Nie pokazuje różnorakich przeszkód, które mogą stanąć na drodze, czyli drzew, budynków - wyjaśnił miłośnik fotografii długodystansowej. 

Zobacz też:

W tej dziedzinie kluczem wcale nie jest sprzęt, a w zasadzie nie jest on w ogóle kluczowy. By uwiecznić maszt elektrowni, szczyt górski czy światło emitowane przez iglice warszawskich "drapaczy chmur" niezbędne są odpowiednie warunki atmosferyczne. - Na takim dystansie jak z Radomia do Warszawy wyzwanie stanowi po prostu krzywizna ziemi. Gdyby o godzinie 14:00 wejść na szczyt takiego wieżowca na Gołębiowie, z którego zrobiłem zdjęcie, to nawet przy idealnej przejrzystości powietrza Warszawy nie byłoby widać, bo byłaby schowana za horyzontem - powiedział Siwek.

Jak zatem udało mu się uchwycić z Radomia obiekty oddalone o niespełna 100 kilometrów? Tutaj z pomocą przychodzi fizyka, w podręcznikach do której wyczerpująco opisano zjawisko refrakcji atmosferycznej. Najprościej rzecz ujmując, polega ona na pozornym przesunięciu światła obiektów położonych na Ziemi. 

- Inaczej to po prostu fatamorgana. Takie zjawisko występuje najczęściej jak ciepłe powietrze unosi się nad chłodnym. Wtedy dochodzi do zakrzywienia biegu światła i teoretycznie możemy "zajrzeć za horyzont". Żeby ta refrakcja wystąpiła, to najlepszy jest do tego taki słoneczny dzień, żeby ziemia się nagrzała i później wieczorem w nocy ten nagrzany grunt wypromieniował to ciepło - dodał nasz rozmówca.

Zobacz też: Witkowski: jestem bliski zakończenia sprawy elewacji na stadionie Radomiaka. Myślę, że pieniądze się znajdą [WIDEO]

fot. Kamil Siwek

Kulisy wyprawy do Radomia. "O 22 do bloku wchodziła pani z zakupami"

Wyprawa do Radomia miała miejsce 17 czerwca. To wtedy fotograf wsiadł w samochód i wraz z kolegami przyjechał na radomski Gołębiów, gdzie już wcześniej wypatrzył wieżowiec, z którego miało zostać wykonane zdjęcie. To budynek zlokalizowany przy ulicy generała Władysława Andersa 1. 

- Ta refrakcja jest najsilniejsza około 1-2 w nocy. W Radomiu byliśmy około 22 i godzinę później nie było jeszcze nic widać - zdradził fotograf. - Chwilę później wyłoniło się pierwsze światło i to było światło z Varso Tower. Później było widać Pałac Kultury, a w ciągu kilku kolejnych minut wyskoczyła cała reszta tych wieżowców na Woli: Warsaw United, Warsaw Spire - wyliczył Siwek.

Okazuje się, że najtrudniejszym elementem wyprawy nie była sama fotografia, a... dostanie się na klatkę schodową. - Stałem pod blokiem i czekałem aż ktoś do niego przyjdzie. W końcu jakaś pani szła z zakupami, zapytałem ją, czy mogę wejść i powiedziałem jej prawdę, w jakim celu chcę to zrobić - zakończył z uśmiechem autor zdjęcia, który w najbliższych miesiącach planuje ponownie odwiedzić Radom i tym razem złapać kilka efektownych kadrów z innej perspektywy.

fot. Kamil Siwek

Zobacz też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama