
Od samego początku sprawa była dosyć dziwna. Owszem Depp swoje za kołnierzem ma, często był widziany pijany, a niektórzy twierdzili, że zażywał twarde narkotyki. Nikt jednak mu tego nie udowodnił, a córka twierdzi, że jest wzorowym ojcem, co jest chyba najważniejsze. Innego zdania była (już była) żona Amber, która prawdopodobnie chciała wyłudzić majątek aktora… bo ten nie spisał intercyzy. W grę wchodziły dziesiątki, a może i setki milionów dolarów i kilka posiadłości, które spłynęły by na jej konto na skutek podziału. Jednak dosłownie w poniedziałek para rozwiodła się po cichu w obecności adwokatów i podpisali ugodę.
„Johnny Depp i Amber Heard zdecydowali o przeprowadzeniu ich procesu rozwodowego w sposób prywatny. Pragną wydać wspólne oświadczenie: "Nasz związek był intensywny i pełen pasji, czasem niestabilny, ale zawsze łączyła nas miłość"
"Żadna ze stron nie kłamała i nie wnosiła fałszywych oskarżeń celem finansowego zysku. Nigdy nie było intencji krzywdy emocjonalnej lub fizycznej".
"Amber życzy Johnny'emu wszystkiego najlepszego w dalszym życiu"
"Amber zobowiązuje się do przeznaczania części wpływów finansowych z ugody rozwodowej na cele charytatywne". To jedyne oświadczenie, jakie zostanie w tej sprawie wydane.
Za oficjalne przyznanie, że Johnny Depp nie znęcał się nad żoną, Amber miała otrzymać 10 milionów dolarów… więc o co właściwie chodzi? Skoro się znęcał, to mogła żądać dziesięciokrotności wypłaconej kwoty, no chyba że… się nie znęcał, a miał dowody na to, że Amber kłamała w sądzie. Jaka by nie była prawda, najważniejsze, że to już sprawa zamknięta.
A Depp tylko w zeszłym roku zgarnął na konto bankowe 48 milionów z ról filmowych, czyli w sumie blisko 182 miliony złotych.













