
Tym razem na celowniku mamy Maję Plich, narzeczoną Krzysztofa Rutkowskie – najsłynniejszego detektywa w Polsce. Jego popularność w internecie nie ogranicza się jednak do wielu zakończonych sukcesem działań, ale także do fryzury, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Włosy postawione na sztorc w formie, która bardziej przypomina wolną interpretacje bohatera gier komputerowych Duke Nukema, niż coś co nosi się na co dzień. Jednak tym razem nie o fryzjerze Rutkowskiego, a o jego narzeczonej, która trafiła do szpitala, a lekarze nie mieli pojęcia co jej jest. Spokojnie, pomogła jej wizyta masażystki-szamanki, która nie dość, że wymasowała z niej złą energię to i odprawiła rytuały wypędzenia skurczu mięśni… albo odwrotnie.
"W ostatnim czasie Maja bardzo dużo pracowała, można powiedzieć w całej Europie. Bardzo mi pomagała, ponieważ ciągle jesteśmy w drodze, na granicy życia i śmierci. Jeśli chodzi o zaangażowanie Mai - powiem, bez fałszywej skromności - jest najlepsza. Czy to przy robotach operacyjnych, czy bezpośrednich, czy taktycznych jest zawsze numerem jeden. Niedawno wyleciała do Anglii, gdzie znalazła Piotra K., najbardziej poszukiwanego przestępcę w Polsce. Ona zatrzymała go sama, w asyście trzech osób.
Niewielu ludzi z biura "Rutkowski" potrafiłoby zrobić, to co ona. Zaszczepiłem w niej adrenalinę. Maja bierze się za każdą robotę wykonywaną przez biuro. Tak się angażuje, że za bardzo się tym przejmuje. "Mózg oderwał mi się od czaszki" – tak mówi, gdy jakaś sytuacja nie wychodzi. A ja ją proszę, żeby się nie przejmowała.” - powiedział Rutkowski dla Faktu.














