
Konflikt z rodzicami Dariusza K. okazał się wyjątkowo zajadły i nie do przeskoczenia. Teściowie, mimo jasnych zaleceń psychologa próbowali zaprowadzić młodego, bo dwunastoletniego Allana, syna Górniak, do ojca. Na nic zdały się próby ich powstrzymania, Ci wciąż nieulegle dążyli by dopiąć swego. Mało tego! Raz odebrali go specjalnie wcześniej ze szkoły, bez wiedzy matki, żeby po kryjomu przewieźć do zakładu karnego w którym przebywa kokainista. Po tej sytuacji Edzia postanowiła ratować swoje dziecko przed życiową traumą i przeprowadziła się do Krakowa. Jednak niestety, na tym sytuacja się nie skończyła. Szanowni teściowie złożyli do sądu (!) pozew, który miał zabezpieczyć im widzenia i kontakty z wnukiem… co ciekawe, sąd przyznał im rację i zawyrokował na ich korzyść.
Póki co Edzia Górniak nie poddaje się, a ręce wznosi do góry – nie w modlitwie, a w śpiewie i tańcu, bo jak się okazuje dała darmowy koncert swoim krakowskim sąsiadom. W noc świętojańską przywidziała zwiewną, białą suknie, wianek na głowę i śpiewała do księżyca (i zgromadzonych sąsiadów) Natural Woman, czy Nothing Else Matters.
„Edyta zdobyła serca wszystkich. Śpiewała przepięknie, atmosfera była cudowna.” -- potwierdza jeden z sąsiadów w rozmowie z Faktem.














