Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
piątek, 23 stycznia 2026 22:07
Reklama

Krzysztof Włodarczyk: Koniec małżeństwa pięściarza

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk to człowiek z problemami. Nie znam go osobiście, nigdy nie mieliśmy także okazji porozmawiać - jedyne moje informacje pochodzą od różnorodnych źródeł, które choć niekiedy się mijają, to wiele faktów się pokrywa. 

Na ich podstawie mogę jasno potwierdzić jeden z komentarzy, który znajdujemy pod tekstem internetowego tabloidu:

"Gdyby nie to że zgodził się na obijanie mordy w czasach niszy jeśli chodzi o Polski Boks to by siedział pod blokiem w dresie i zbierał na browara."

To wiele wyjaśnia, prawda? Cała sprawa Włodarczyka zaczyna się od jego rodziny. 5 lat temu miało dojśc do rozwodu z Małgorzatą Babilońską z którą ma syna.  Kobieta wyjechała złapać oddech do Hiszpanii, jednak Diablo znalazł ją i tam, zdemolował jej ponoć pokój, a potem wrócił do Polski i próbował odebrać sobie życie. Babilońska na jego prośbę wycofała pozew rozwodowy, jednak pięściarz mimo obietnic zmiany, szybko powrócił do starych nawyków i... znowu ją zdradził. Tym razem z Magdaleną Radomską, którą manipulował i namówił na dziecko twierdząc, że rozstaje się z żoną i będą razem. Dziecko na świat przyszło, a Włodarczyk czmychnął oskarżając kobietę o "wrabianie go w potomka". Sąd zadecydował o alimentach w wysokości 2.5 tysiąca złotych, a co na to bokser? A że w sumie to tyle nie zapłaci i będzie przelewał tyle ile uzna za stosowne czyli tysiąc złotych. Jak się okazuje jest to mocno podyktowane faktem, że sportowiec nie ma pojęcia o gospodarowaniu pieniędzmi i jakiejkolwiek formie oszczędzania.

"Kiedyś proponowałem mu, żeby część jego gaży zostawał u mnie lub by mądrze zainwestował, na przykład w obligacje państwowe lub nieruchomości. Za każdym razem jednak przychodził z żoną i prosił, by po raz ostatni wypłacić im całość, bo mają pilne wydatki, a "następnym razem" będziemy odkładać. Ale nigdy nie było "następnego razu". Swego czasu Krzysiek trzymał się z Tomaszem Iwanem, który opowiadał, że piłkarze w Holandii odkładają pieniądze na fundusz i wypłacane są dopiero po karierze. Liczyłem, że da mu to do myślenia. Nie miałem jednak prawa wstrzymywać tych pieniędzy, w końcu on je zarobił." - poinformował jego promotor Andrzej Wasilewski. 

I tak moi mili kończy się ta smutna historia para romantycznego Wertera, któremu na imię Seba. Pieniędzy powoli brakuje, oszczędności nie ma, a obie Panie nie są już dłużej zainteresowane towarzystwem "Diablo". Wiele źródeł podaje już, że to koniec małżeństwa, które istniało od lat jedynie na papierku. Oby rzeczywiście tak było.

Podziel się
Oceń

Reklama