- Setki spotkań i uścisków dłoni, także trudnych rozmów – mówi Dariusz Grabowski, kandydat PSL do Sejmu. Polityk, który niegdyś stał u boku Jana Olszewskiego wskazuje na znamienną cechę tegorocznych wyborów; brak nowych sił politycznych, a co za tym idzie o głosy Polaków zabiega pięć ugrupowań z ugruntowaną pozycją. Kandydat PSL zwraca też uwagę, że podział tych sił nie jest równy. Także pieniądze, które stoją za ich kampaniami wyborczymi nie są dzielone sprawiedliwie. - Takiej dominacji pieniądza, swoistej przemocy pieniądza, nie pamiętam. Jednocześnie jest to kampania, w której obietnice wyborcze są tak liczne, tak daleko idące, że wywołują niepokój jednych środowisk, na przykład środowisk przedsiębiorców i prowadzą do swoistego konfliktowania obywateli - mówił dziennikarzom podczas czwartkowej, podsumowującej konferencji Grabowski.
Polityk przypomniał swoje główne założenia programowe, czyli m.in. dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców, ulgi inwestycyjne i podatkowe dla przedsiębiorców, czy emerytury i renty wolne od podatku. Jednym z punktów jest także propozycja przeniesienia do Radomia ważnych instytucji państwowych. - Jeśli ktoś mówi o Radomiu, jako mieście wojewódzkim, to wpierw niech tu powstaną przyczółki albo takie instytucje, które są na miarę województwa: Agencja Restrukturyzacji Rolnictwa, Instytut Badania Jakości Żywności Importowanej, Centrum Przemysłu Zbrojeniowego - wymieniał kandydat PSL.
Dariusz Grabowski mandat poselski z okręgu radomskiego uzyskał dwukrotnie, w 1997 i 2001 roku.














Napisz komentarz
Komentarze