Od 1 stycznia do 15 lutego tego roku, Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Radomiu odnotowała ok. 22 tys. przypadków zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne. W Radomiu takich przypadków było 17 tys. 700, a w powiecie ok. 4 tys. 250.
Jak zauważa rzecznik sanepidu Małgorzata Gregorczyk, dużo ludzi ignoruje pierwsze objawy infekcji i nie idzie do lekarza, a brak konsultacji z lekarzem zwiększa ryzyko rozwinięcia się choroby. - Są osoby, które wolą leczyć się same znanymi sobie sposobami. Efekty bywają różne. Niestety, w tym sezonie grypowym 30 osób zostało skierowanych do szpitala z objawami ze strony układu oddechowego, objawami ze strony układu krążenia, spowodowane zachorowaniem na grypę - mówi Gregorczyk.
Ignorowanie grypy może prowadzić do przykrych konsekwencji. - To niebezpieczna choroba ze względu na groźne powikłania takie jak, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, zapalenie mięśnia sercowego czy zapalenie opon mózgowych - ostrzega rzecznik prasowy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Radomiu.
Sezon zachorowań na grypę rozpoczął się 1 października 2017 r. - Do 15 lutego inspekcja sanitarna w Radomiu w tym czasie odnotowała ok. 56 tys. 500 zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. To jest tyle, co w całym sezonie grypowym 2015-2016 – wskazuje rzecznik sanepidu.
W poprzednim sezonie grypowym odnotowano ok. 68 tys. przypadków zachorowań na grypę.














Napisz komentarz
Komentarze