[gallery id=714]
Manifestacje, które dzisiaj rozpoczną się w Warszawie mają charakter ogólnopolski i potrwają do soboty włącznie. Jak zapowiadają przedstawiciele związków zawodowych, akcja ma na celu przekonanie rządu premiera Donalda Tuska do zmiany decyzji chociażby w kwestii wieku emerytalnego czy modyfikacji w Kodeksie Pracy.
W środę około godziny 8 z Radomia do stolicy wyruszyło 150 osób. W sobotę ma ich tam przybyć nawet 700. Do związkowców z naszego miasta dołączą również grupy z Pionek, Kozienic, Lipska, Iłży i Przysuchy.
- Nie możemy dłużej spokojnie przyglądać się szkodliwym decyzjom rządu w sprawie polityki zatrudnienia. Władza chce wyeliminować związki zawodowe z zakładów pracy. Oprócz tego wydłuża okres rozliczeniowy czasu pracy i zabiera składki z OFE. Jeśli do tego dodamy to, że musimy pracować do 67 roku życia, to mamy obraz fatalnej sytuacji pracowników w Polsce. Do Warszawy jedziemy po to, aby szukać dialogu. Chcemy, aby rząd wreszcie zajął się potrzebami obywateli. Parlamentarzyści muszą poprawić sytuację ekonomiczną w kraju, bo młodzi ludzie coraz częściej szukają szczęścia poza granicami, a tym, którzy tu zostają żyje się coraz gorzej - tłumaczy Zdzisław Maszkiewicz, Przewodniczący Zarządu Regionu
NSZZ "Solidarność" Ziemia
Radomska.
- Z przykrością muszę stwierdzić, że ostatnie działania związkowców pod przewodnictwem Piotra Dudy mają mało wspólnego z walką o dobro pracowników. To tylko i wyłącznie akcja polityczna przeciwko rządowi, która może tylko zaszkodzić wizerunkowi Solidarności - mówi poseł Radosław Witkowski z Platformy Obywatelskiej.
Przypomnijmy, że manifestacje potrwają cztery dni. Na czwartek zaplanowano debaty i wykłady o prawach pracowniczych, piątek będzie natomiast dniem wolnego słowa. Na sobotę zaplanowano marsz, który przejdzie ulicami stolicy i zakończy się pod Pałacem Prezydenckim. Dodajmy, że główne grupy związkowców będzie można spotkać pod Sejmem, Pałacem Kultury i Stadionem Narodowym.











