Tomasz Kaczmarek odniósł się do rasistowskich zachowań, do których doszło podczas wtorkowego meczu pierwszej rundy STS Pucharu Polski pomiędzy Koroną II Kielce a Radomiakiem Radom. Z trybun stadionu przy ulicy Szczepaniaka dochodziły odgłosy imitujące małpy, kierowane w stronę zawodników Radomiaka. Trener Zielonych podkreślił, że reakcja zawodników Zielonych na takie zachowanie była jednoznaczna. - Oczywiście w szatni reakcja na to zawsze jest taka, że jest brak zrozumienia, jak coś takiego może wydarzyć się na polskim stadionie. My tutaj u nas w Radomiu mamy bardzo międzynarodową szatnię. Wszyscy ze sobą wspaniale żyjemy, wzajemnie się wspieramy i oczywiście wszyscy absolutnie nie akceptujemy takich sytuacji, do których po prostu nie powinno już dochodzić na polskich stadionach - mówił Kaczmarek.
Szkoleniowiec Zielonych zaznaczył, że nie chce sprowadzać sprawy do rywalizacji pomiędzy Radomiakiem a Koroną. - Nie chcę w ogóle tutaj wchodzić w jakieś tematy między klubami, Koroną a Radomiakiem, bo to całkowicie nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi o to, że nie ma miejsca już na polskich stadionach na takie rzeczy.
Kaczmarek zwrócił uwagę, że każdy kibic i każdy zawodnik powinien czuć się na stadionie bezpiecznie, niezależnie od pochodzenia czy koloru skóry. - Wszyscy nasi goście, nasi przyjaciele powinni czuć się tutaj bezpiecznie. Siłę społeczeństwa pokazuje się po tym, jak traktujemy naszych gości, ludzi słabszych czy mniejszości - zaznaczył.
Trener Radomiaka mówił również o tym, jak jego zdaniem powinny reagować na takie sytuacje władze piłkarskie. Oczekuje zdecydowanej reakcji zarówno sędziego, jak i PZPN-u. - Ja osobiście, niezależnie na jakim polskim stadionie by się to wydarzyło, oczekiwałbym dwóch rzeczy. Pierwsze, że jeżeli dotrze to do sędziego, to mecz jest od razu przerywany, że jest zero tolerancji dla takiego zachowania, a drugą rzeczą jest to, że Polski Związek Piłki Nożnej bardzo drastycznie na to reaguje. Są wymierne kary, są konsekwencje i nie udajemy, że coś takiego się nie wydarzyło i nie bagatelizujemy takiego tematu - mówił Tomasz Kaczmarek.
Kielecki klub do tej pory nie wydał żadnego oświadczenia potępiającego tamte wydarzenia i w żaden sposób nie odniósł się do sprawy.
- Musimy wiedzieć, że to jest rasizm, dyskryminacja. To są bardzo, bardzo niebezpieczne rzeczy, to są rzeczy, które musimy całkowicie skasować z naszej świadomości, musimy z tym walczyć i musimy z tym walczyć aktywnie - dodał.
Szkoleniowiec ponownie zaznaczył, że jego zdaniem problem jest znacznie szerszy niż relacje pomiędzy dwoma klubami. Oczekuje przede wszystkim jednoznacznej reakcji na takie zachowania, niezależnie od tego, gdzie do nich dochodzi. - Ja po prostu oczekuję, obojętnie na jakim stadionie, w jakim klubie to się wydarzy, że będzie bardzo konkretna reakcja klubu, że będą konsekwencje dla ludzi, którzy tak się zachowali - wyjaśnił.
Kaczmarek podkreślił również, że stadion piłkarski nie może być miejscem, w którym można czuć się bezkarnie. - Proszę pamiętać, stadion piłkarski to nie jest miejsce bezprawne. I pod tym względem te reakcje muszą być stanowcze. Ludzie muszą wiedzieć, że takim zachowaniem tworzą, prowokują i może dojść do mega niebezpiecznych konsekwencji.
Trener Radomiaka zwrócił uwagę także na datę meczu. Spotkanie w Kielcach zostało rozegrane 1 września, czyli w rocznicę wybuchu II wojny światowej. Jak mówił, jeszcze przed meczem rozmawiał z zespołem o znaczeniu tej daty. - W dniu meczu rozmawialiśmy z zespołem, żeby wielu zawodników zrozumiało, jakie znaczenie ma 1 września dla Polski i dla Polaków. I proszę pamiętać o tym, że to już 87 lat temu zaczęła się w Polsce II wojna światowa i rasizm był podstawą rzeczy, które się wtedy wydarzyły.
Kaczmarek mówił też o potrzebie poznawania innych ludzi i kultur. Jego zdaniem osobiste doświadczenia mogą pomagać w przełamywaniu uprzedzeń. - Najlepszą terapią na rasizm jest to, żeby pojechać w podróż dookoła świata, odwiedzić kilka innych miejsc niż Polska, poznać innych ludzi - zaznaczył.
Szkoleniowiec Radomiaka odwołał się przy tym do własnych doświadczeń. Przypomniał, że przez lata miał okazję pracować i mieszkać w różnych krajach. Jednym z nich był Egipt, gdzie w latach 2012-2013 spędził wraz z żoną dwa lata. Jak przyznał, wyjeżdżając do Kairu, miał pewne obawy związane z panującym wówczas na świecie negatywnym postrzeganiem krajów arabskich. Pobyt w Egipcie zmienił jednak jego perspektywę. Kaczmarek poznał tam wielu ludzi, nawiązał przyjaźnie i lepiej zrozumiał muzułmańską religię oraz lokalne tradycje. Jak podkreślił, był to jeden z najpiękniejszych okresów jego życia.
- Takie doświadczenia mi osobiście bardzo pomogły, aby inaczej podchodzić do takich tematów, aby mieć dużo większą świadomość, dużo większe zrozumienie. I życzę po prostu każdemu człowiekowi, który ma z tym problemy, aby wybrał się w podróż dookoła świata i zobaczył, jak jest dużo wspaniałych ludzi we wszystkich miejscach na świecie - dodał.
Sprawą zachowania kibiców Korony zajęła się policja. Funkcjonariusze poinformowali o wszczęciu postępowania w kierunku art. 257 Kodeksu karnego. Postępowanie ma wyjaśnić okoliczności rasistowskich zachowań podczas spotkania.
Dla Kaczmarka sprawa jest jednak czymś więcej niż incydentem związanym z jednym meczem. Jego zdaniem brak zdecydowanej reakcji na rasistowskie zachowania oznacza ich faktyczne akceptowanie.
- To są bardzo, bardzo niebezpieczne rzeczy, to są rzeczy, które musimy całkowicie skasować z naszej świadomości. Musimy z tym walczyć i musimy z tym walczyć aktywnie. W momencie, jeżeli na to nie ma reakcji, jeżeli z Polskiego Związku Piłki Nożnej na to nie ma reakcji, to znaczy, że akceptujemy to, to znaczy, że jesteśmy współuczestnikami tego wszystkiego. I tutaj potrzebujemy bardzo dużej zmiany mentalności.
Radomiak dzień po meczu opublikował oświadczenie w sprawie tamtych wydarzeń potępiając przejawy rasizmu i dyskryminacji i wyrażając wsparcie i solidarność ze swoimi zawodnikami.


Napisz komentarz
Komentarze