Historia Mariusza Rokickiego porusza serce. Został sparaliżowany po skoku na główkę do wody w wieku zaledwie 21 lat. Dziś, ten blisko pięćdziesięcioletni mężczyzna, mający za sobą próby samobójcze, załamanie i depresję, z godnością i hartem ducha znosi swój los. Od blisko trzech dekad przykuty do szpitalnego łóżka w Domu Pomocy Społecznej przy ulicy Wyścigowej w Radomiu, nie poddał się. Wydał książkę „Życie po skoku”, pisze wiersze, komponuje muzykę. Kocha i jest kochany.
Od lat największą miłością jego życia pozostaje jednak Wisła Kraków. Ściany pokoju Mariusza w DPS-ie są ozdobione plakatami i zdjęciami piłkarzy Białej Gwiazdy, a centralne miejsce w pomieszczeniu zajmują szaliki i koszulki Wisły.
Mariusz marzył o kontakcie z kimś z członków ulubionej drużyny i wizycie na meczu krakowskiego klubu.
Postanowiliśmy pomóc w spełnieniu jego pragnień. Z historią Rokickiego zapoznaliśmy właściciela i prezesa Wisły Kraków Jarosława Królewskiego, który za naszym pośrednictwem nagrał dedykowany dla Mariusza filmik. Zapewnił w nim, że sparaliżowany kibic jest częścią wielkiej wiślackiej rodziny i obiecał wysłanie Mariuszowi koszulki z autografami piłkarzy oraz zaoferował, że w sklepach Wisły będzie sprzedawana książka „Życie po skoku”.
- Jestem dumny, że sam prezes odezwał się do mnie, zwykłego kibica. Aż się poryczałem z wrażenia – Mariusz dzielił się z nami swoimi wrażeniami po obejrzeniu filmiku Jarosława Królewskiego.
Jest wola Wisły, jest marzenie do spełnienia, więc poszliśmy za ciosem. Mariusz wybierze sobie mecz, w którym chciałby dopingować Wisłę z trybun stadionu Reymonta w Krakowie. My zajmiemy się resztą.
W akcję włączyła się znana społeczniczka Kasia Cielecka, którą poznaliśmy z Mariuszem. Od razu złapali wspólny język. Kasia zajęła się organizacją wyjazdu na mecz. Namówiła do pomocy Arkadiusza Gradowskiego szefa radomskiego Środowiskowo-Lekarskiego WOPR, który karetką przewiezie Mariusza wraz z opiekunem do Krakowa.
- Człowiek w pojedynkę nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat jednego człowieka. Bardzo się cieszę, że mogę uczestniczyć w akcji Radia Rekord i spełnić marzenie Mariusza – powiedziała nam Katarzyna Cielecka.
Mariusz zapewnił nas, że trenuje gardło do głośnego dopingu i pracuje nad formą.
- Na razie jestem w stanie usiedzieć na wózku trzy, cztery godziny. Ale do wyjazdu będzie lepiej. Perspektywa obejrzenia w akcji piłkarzy Białej Gwiazdy to najlepsza motywacja do pracy nad sobą – szeroko uśmiechnął się Mariusz Rokicki, który już nie może doczekać się wyjazdu pod Wawel.

Napisz komentarz
Komentarze