W sobotnie południe czerwony namiot WOPR-u przyciągał spacerowiczów nad zalewem na Borkach. Ratownicy, jak co roku, perfekcyjnie przygotowali się do zajęć. Był przyśpieszony kurs reanimacji, prezentacja akcji ratunkowej na skuterach wodnych i quadach. A wszystko po to, żeby uczulić plażowiczów na niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą nierozważne zachowanie nad wodą.
- Co jest najczęstszą przyczyną utonięć? Woda – tłumaczył ze swadą Arkadiusz Gradowski, prezes Środowiskowo – Lekarskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia ratunkowego. - Przestrzegamy przed brawurą, często towarzyszy alkohol. Pamiętajmy, że lekkomyślne postępowanie może mieć skutki, które zważą na dalszym życiu. Dlatego ostrzegamy przed skokami do wody na głowę. Jeżeli już, to skaczmy na nogi i to w bezpiecznych, przygotowanych do tego celu miejscach – dodał pan Arkadiusz.
Akcja „Bezpieczna kąpiel” została zorganizowana w porozumieniu z Komendą Wojewódzką Policji.
- W ubiegłym roku na terenie naszego garnizonu doszło do dziewięciu utonięć. W tym roku do jednego. I oby tegoroczna statystyka już się nie zmieniła. W wielu przypadkach bardziej bezmyślni są dorośli – powiedziała nam nadkomisarz Justyna Stanik-Rybak.
WOPR-owcy rozdawali spacerowiczom pomarańczowe czapeczki chroniące przed porażeniem słonecznym, odblaskowe opaski oraz… upominali. W pewnym momencie Arkadiusz Gradowski zatrzymał dziewczynkę pędzącą bez kasku na hulajnodze. Młoda dama usłyszała wygłoszoną sympatycznym tonem połajankę, a za chwilę odjechała już w charakterystycznej bejsbolówce. Podarunku od WOPR-owców.

Napisz komentarz
Komentarze