Zobacz również: Niespokojna sylwestrowa noc w Radomiu. Urazy, upadki, rana po wybuchu petardy!
Na początku tygodnia sprawę szczegółowo opisała "Gazeta Wyborcza". Według jej relacji 41-letni Jurij L. 19 grudnia około godziny 10:00 zjawił się w jednym ze sklepów spożywczych na osiedlu Gołębiów. Został przyłapany na kradzieży piwa. Odłożył je na półkę, ale pracownice zamknęły drzwi od sklepu na klucz, co sprawiło, że nie mógł opuścić budynku.
Jak relacjonuje "Gazeta Wyborcza", pracownice sklepu żądały od obywatela Ukrainy tysiąc złotych w zamian za niepowiadomienie policji. Ten zadeklarował, że może zapłacić jedynie 500 zł. W tym czasie do środka weszło dwóch mężczyzn, którzy byli rzekomo znani pracownicom sklepu. Zaoferowali pomoc, a jeden z nich zrobił zdjęcie, na którym znajdowały się dane 41-latka oskarżonego o próbę kradzieży piwa. Po przekazaniu ustalonej kwoty Ukrainiec został wypuszczony ze sklepu.
Prokurator Cezary Ołtarzewski opisuje w rozmowie z "Wyborczą", że następnie około godz. 19 pod jednym z bloków Jurij L. został zaatakowany przez grupę mężczyzn w wieku 20-25 lat. "To on ukradł piwo w sklepie u mojej mamy" - takie słowa miały zostać skierowane w kierunku obywatela Ukrainy tuż przed atakiem. - W trakcie ataku krzyczeli, że "Polska jest dla Polaków, a ty Ukraińcu wyp*******j na Ukrainę, idź walczyć na wojnie - relacjonuje Ołtarzewski na łamach "GW".
Pobity 41-latek trafił do szpitala, a lekarze określali jego stan jako ciężki, W sprawie zatrzymana została właścicielka sklepu, Anna H., jej syn, Jakub H. i siostra Marta U. Kobiety przyznały się do bezprawnego uwięzienia mężczyzny w sklepie i żądania pieniędzy. Anna H. zaprzeczyła, aby zlecała komuś pobicie. Zeznała, że mężczyzna, który zrobił zdjęcie paragonu, na którym znajdowały się dane obywatela Ukrainy, to były zawodnik MMA, Aleks R. Ten został zatrzymany przez policję 24 grudnia.
Usłyszał zarzut udział w pobiciu, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu. Jak poinformowała prokuratura, oskarżony przyznał się do winy. Zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego na dwa miesiące.
Pobicie w Radomiu. Zdecydowana reakcja ukraińskiego ambasadora
Incydent nie przeszedł bez echa. Do sprawy odniósł się ukraiński ambasador. "Niedawno w mieście Radom w Rzeczypospolitej Polskiej obywatel Ukrainy padł ofiarą zbiorowego napadu po incydencie, który został rozstrzygnięty bez udziału policji. Mimo to użyto wobec niego przemocy fizycznej, a podczas napadu padły obraźliwe słowa związane z jego pochodzeniem narodowościowym. W wyniku pobicia doznał poważnych obrażeń ciała i przebywa w szpitalu" - napisał Wasyl Bodnar.
"Obywatele Ukrainy mają prawo do poszanowania swojej godności i bezpieczeństwa niezależnie od kraju pobytu. Wszelkie przejawy przemocy lub mowy nienawiści wobec Ukraińców są niedopuszczalne i powinny podlegać odpowiedniej ocenie prawnej" - czytamy w dalszej części komentarza. "Fakty przemocy wobec obywateli Ukrainy za granicą wymagają odpowiedniej i konsekwentnej reakcji" - zakończył Bodnar.














Napisz komentarz
Komentarze