
Przez dokładnie 53 lata scenicznych występów, Krzysztof Krawczyk niestety doprowadził się do stanu z którego się nie wraca. Artysta cierpiał na problemy sercowe i to całkiem dosłownie – mięsień nie pracował tak jak powinien i z podejrzeniem zawału wylądował w szpitalu. A kiedy już się tam znalazł to… zaapelował o nienagłaśnianie sprawy.
„Kiedy czytam informacje, że wylądowałem w szpitalu, bo miałem zawał, to na moich współpracowników pada blady strach, ponieważ ja ich utrzymuję.”
Kilka lat minęło, jednak stylu życia piosenkarz nie zmienił, więc nie dziwota, że w końcu odwiedził lecznicę ponownie i to nie w celach rekreacyjnych. Tempo życia nie zmalało – wręcz przeciwnie, a wiek jak się okazuje, nie sprzyja do takich harców.
„Nic dziwnego, że Krzysztof zasłabł, bo na dworze panował upał.Przewieziono go do szpitala, ale jeszcze tego samego dnia wrócił do domu.” - tak przynajmniej twierdzi menadżer artysty. Niektórzy jednak twierdzą, że to nie kwestia upału, czy pogody jako takiej, a po prostu zbyt dużego ciężaru jaki wziął na swoje barki blisko siedemdziesięcio letni mężczyzna. Życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia!













