
Wszystko zaczęło się rok temu w wakacje. Podczas tragicznego wypadku samochodowego zginął jedyny syn dziennikarza – Maksymilian. Od tamtej pory w zasadzie jedyną ostoją dla celebryty była praca, a także łódź, którą wyremontował. Wczoraj był dla niego pierwszy Dzień Dziecka, bez swojego syna. Z tej też okazji postanowił zorganizować coś, czego jeszcze nie było.
„A więc jest. Cholerny dzień dziecka. Bardzo długo myślałem co z nim zrobić, żeby nie oszaleć. I już wiem. Ogłaszam akcję. Do wygrania rejs po Narwi moim wspaniałym okrętem, w jedną stronę stoję za sterami, w drugą Pani kapitan ze zdjęcia.
Ja zajmę się wtedy cateringiem. Stawiam na stół najlepszy alkohol jaki mam w barku i najlepszą kolację jaką umiem zrobić. Dokładam też talent wokalny w postaci rzeszowskich przyśpiewek i warszawskich szlagierów. Tu akurat mistrzem jest tata, na życzenie też jest w cenie:)
W sumie na pokład mogę zabrać 6 osób, więc możecie się składać. Wygrywa ten kto w dzień dziecka wpłaci największą kwotę na hospicjum dziecięce PROMYCZEK. Tytuł przelewu: "Darowizna na hospicjum, płynę z Filipem" Powodzenia!!!
Ps. Z ogłoszeniem poczekam aż dostanę raport z hospicjum od Księdza Pawła. Ten człowiek, a właściwie anioł bardzo mi pomógł, kiedy tej pomocy potrzebowałem. Żebyś miał/miała przelać 15 zł to i tak zrobisz coś pięknego. Ściskam.”
Szczegóły akcji znajdziecie na Filipowym Facebook'u. Jak się jednak okazuje, wpłaty już były... i to nie małe.
"123 TYS !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 123 TYS !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O 24:01 02.06.2016. Bez wpłat zagranicznych a jest ich 370... Pije, bo na trzeźwo jest to sukces nie do ogarnięcia. Już wiem, że za te pieniądze uda się zatrudnić dodatkowego lekarza i pielęgniarkę, czyli załogę, która będzie jeździć do dzieciaków leżących w swoich domach. NFZ nie dał, wy daliście. NFZ, bądź jak oni. Wasze zdrowie!"














