O początku meczu - gospodarze sparingu powinni, jak najszybciej zapomnieć. Mecz, źle się dla nich rozpoczął i choć to był tylko sparing, to trener Robert Prygiel dość szybko poprosił o przerwę. Miało to miejsce w początkowej fazie gry, kiedy to rywale prowadzili 11:5.
Czas nie przyniósł spodziewanych efektów. Nie dość, że Czarni wyraźnie ulegli rywalom to w podobnym stylu przebiegała druga partia.
W szeregach rywali praktycznie nie było słabych punktów. Dość dobrze prezentował się nowy nabytek Marcin Waliński, czy dobrze znany w Radomiu – Bartłomiej Bołądź. W końcu radomianie, w których szeregach zaprezentował się m.in. Brenden Sander (zdobył 12 punktów), nie mogli poradzić sobie z przedarciem się przez blok w wykonaniu Norwega Andreasa Takvama.
Trzecia partia to już popis gry miejscowych i pewny triumf 25:15. Należy jednak zaznaczyć, że wówczas podopieczni Andrzeja Kowala, grali już w mocno eksperymentalnym składzie, bez podstawowych siatkarzy.
Najwięcej emocji przyniosła ostatnia czwarta partia (na tyle przed spotkaniem umówili się obaj szkoleniowcy wyj. Red.). Jej losy, jak i całego meczu rozstrzygnęły się na przewagi. Więcej zimnej krwi zachowali Czarni i to oni doprowadzili do remisu.
Cerrad Enea Czarni Radom – Ślepsk Malow Suwałki 2:2
Sety: 19:25, 18:25, 25:15, 27:25.















Napisz komentarz
Komentarze