Sesja, na której radni nadali przedwojennemu prezydentowi Radomia honorowe obywatelstwo, odbyła się 2 lipca. Marcin Dąbrowski, szef radomskich struktur SLD i jeden z pomysłodawców uczczenia zasług byłego włodarza miasta twierdzi, że przewodniczący RM obiecywał, iż uroczyste posiedzenie rady, podczas którego córki Józefa Grzecznarowskiego będą mogły odebrać tytuł przyznany ich ojcu, odbędzie się we wrześniu. Tymczasem podczas sesji w poniedziałek, 27 sierpnia przewodniczący RM wyznaczył tylko termin posiedzenia zwyczajnego.
Część radnych zwróciła uwagę, że kiedy nadawaliśmy honorowe obywatelstwo osobie nieżyjącej, nie zwoływaliśmy sesji. Tak było w przypadku pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego; ja ten tytuł zawiozłem do Warszawy – tłumaczył w piątek dziennikarzom Dariusz Wójcik. - I dlatego podczas posiedzenia rady w poniedziałek zadałem pytanie techniczne; czy zwoływać taką sesję, czy nie. Chciałem, żeby radni się wypowiedzieli. Ale radni nic na ten temat nie powiedzieli. Poinformowałem więc, że ustalę to na prezydium, z wiceprzewodniczącymi. Z mojej strony nie było żadnej złej woli w tej sprawie. Bo gdybym tę złą wolę wykazywał, to mógłbym w ogóle punktu o przyznaniu Józefowi Grzecznarowskiemu honorowego obywatelstwa Radomia nie wprowadzać do porządku lipcowej sesji.
Wójcik uważa, że Dąbrowski zwołując w środę konferencję, na której różne środowiska apelowały o zwołanie uroczystej sesji w sprawie nadania honorowego obywatelstwa Józefowi Grzecznarowskiemu, wykorzystuje postać przedwojennego prezydenta Radomia w swojej kampanii wyborczej. - Ta sesja będzie elementem gry wyborczej – prorokuje przewodniczący RM. - A jaki dyskomfort będzie czuła rodzina prezydenta Grzecznarowskiego, jeśli przyjedzie na takie posiedzenie.














Napisz komentarz
Komentarze