Ireneusz Wąsik jest synem Mariana Wąsika, który zaginął w lipcu ubiegłego roku. Jego ciało odnaleziono 3 września 2017 roku w Marculach około 40 km od Radomia. Mężczyzna powiesił się z nieustalonych przyczyn. O poszukiwaniach ojca pana Ireneusza pisaliśmy TUTAJ. Został on oskarżony przez prokuraturę o przemyt narkotyków, udziały w bójce a nawet podżeganie do morderstwa.
- Moim zdaniem tata nie wytrzymam presji i działań prokuratury wobec mnie. Nie byłem aniołem i za swoje grzechy odpokutowałem w więzieniu. Ale to co obecnie przygotowała wobec mnie prokuratura jest hańba polskiego wymiaru sprawiedliwości – powiedział Ireneusz Wąsik. Według mężczyzny prokuratora opierając się na zeznaniach dwóch świadków oskarżyła Wąsika o podżeganie do zabójstwa, handel narkotykami i pobicia, jakich rzekomo miał się dopuścić w latach 2008-2009. Problem w tym, że świadkowie to ludzie, którzy, dzięki zeznaniom mężczyzny, trafili wcześniej do więzienia.
Jak twierdzi Rutkowski Akt oskarżenia został sporządzony mimo, że świadkowie i ofiary Ireneusza Wąsika nie potrafili go wieku wypadkach rozpoznać, bądź w tym czasie nie byli w kraju. - Sprawa jest o tyle dziwna, ze wyjaśniania składano po wieku latach od wydarzeń i ich wartość dowodowa w świetle badań kryminalistycznych jest nikła. Chodzi m.in o rozpoznanie ze zdjęcia – dodał Rutkowski.














Napisz komentarz
Komentarze