Szrotówek kasztanowcowiaczek to motyl, którego larwy wgryzają się do wnętrza blaszki liściowej, gdzie odbywa się ich dalszy rozwój. Liście kasztanów pokrywają się wtedy brązowymi plamami i opadają. Nie tylko Radom boryka się z tym problemem. Przez owada kasztanowce są atakowane na teremie całej Polski. Jednym ze sposobów walki z tym szkodnikiem są opaski lepowe z feromonami.
- Opaski lepowe umieszcza się na drzewach tak długo, jak długo trwa wylęg pasożytów. Zawarta w folii substancja wabi owady, które następnie przyklejają się do niej - informuje Ryszarda Kitowska z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Radomiu. - Ochroną i walką zajmuje się Gmina Miasta Radomia, a także właściciele drzew na swoich prywatnych działkach, jeżeli chcą uczestniczyć w realizacji programu ochrony kasztanowców prowadzonego przez miasto. Urząd Miejski zleca wykonanie opasek lepowych wynajętej firmie. Usunięciem zaschniętych liści na terenach należących do miasta zajmuje się Zakład Usług Komunalnych, natomiast na działkach prywatnych grabieniem zajmują się właściciele.
W tym roku z budżetu miasta na walkę ze szrotówkiem zostało przeznaczone 23 tys. złotych. Oblepionych zostało blisko 900 drzew. Czy ta metoda jest skuteczna, skoro sytuacja co roku się powtarza? Ryszarda Kitowska zapewnia, że tak.
- Po zastosowaniu opasek zanotowano znaczną poprawę stanu drzew w stosunku do lat wcześniejszych. Na przykład, z wielu kasztanowców chore zeschnięte liście opadły już w czerwcu i lipcu, a teraz drzewa te są zielone i nie wykazują oznak choroby. Warunkiem skuteczności metody jest konsekwentne grabienie i usuwanie liści - informuje Kitowska.
Czy urzędnicy magistratu rozważają inny, być może tańszy sposób ochrony kasztanowców?













