
Grupa rodziców, która w piątek protestowała na krajowej "siódemce" nie zgadza się, aby nowym dyrektorem placówki została Iwona Dąbek. Ich zdaniem dotychczasowy dyrektor, Leszek Janik, bardzo dobrze wywiązywał się z powierzonych mu obowiązków. To zdanie podziela również magistrat, jednak nie miało to wpływu na wyniki konkursu.
- Wszystkie procedury zostały przeprowadzone zgodnie z prawem. Komisja konkursowa liczyła dziewięciu członków, a w jej skład wchodzili przedstawiciele m.in. rady pedagogicznej, Związku Nauczycielstwa Polskiego, Związku Zawodowego "Solidarność", oraz rodzice. Po wysłuchaniu programów poszczególnych kandydatów przystąpiono do głosowania. Sześć osób zagłosowało za kandydaturą Iwony Dąbek, a trzy za Leszkiem Janikiem. Podczas obrad komisji zniszczono karty do głosowania, ale ani jedna osoba nie zaprotestowała. Na protokole z głosowania widnieją podpisy wszystkich członków. Nikt nie miał zastrzeżeń, co do przebiegu całego procesu - wyjaśnia wiceprezydent Ryszard Fałek.

Jednocześnie wiceprezydent zapowiada, że złoży zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby, które publicznie powiedziały, że sfałszował konkurs na dyrektora. - Jeden z mężczyzn zarzucił mi złamanie prawa. To godzi w moje dobre imię i o wszystkim powiadomię prokuraturę. W tym przypadku będę domagał się publicznych przeprosin. Drugie zawiadomienie będzie dotyczyło Agnieszki Jarosz, dyrektora biura poselskiego Armanda Ryfińskiego, która w piśmie wysłanym mediom stwierdziła m.in., że w wielu konkursach funkcjonowała jednoosobowa komisja rekrutacyjna w postaci reprezentanta magistratu i jednocześnie przewodniczącego komisji. To oczywiście nie jest prawdą i będę oczekiwał zadośćuczynienia. W tym przypadku same przeprosiny nie wystarczą - zakończył Ryszard Fałek.














