- Czuję się związany z Radomiem, dlatego zawsze z wielka chęcią, gdy tylko mam okazję, odwiedzam znajomych i gram właśnie tutaj – mówi Witek. - Nie pamiętam kiedy rozpoczęła się moja znajomość z tym miastem. Na pewno już w 1995 roku roku, gdy pracowałem tutaj, już stawałem z gitarą koło dworca i grałem. Miło wspominam czas gdy mieszkałem na Południu, miałem tam swój ogród, szklarnię i swoją rupieciarnię, w której spałem. Niestety już nigdy tam nie wrócę, ten budynek spłonął. Z Radomiem związany jestem też rodzinnie - mieszka tutaj mój brat, który również gra i ma swój własny zespół. Tutaj też mieszka moja wielka, niespełniona miłość. tak więc sercem mieszkam w Radomiu. Jestem tu też rozpoznawalny. Przechodząc przez ulicę, słyszę często: -Dzień dobry, panie Witku! To naprawdę bardzo miłe. Nadal mam tutaj bardzo dużo znajomych.
Choć pan Witek podkreśla, że jest ze wsi Prace Małe, koło których... leży Warszawa, teraz nie jest w stanie powiedzieć. gdzie mieszka. – Tam gdzie mam możliwość, tam jadę. Zaczynałem w centralnej Polsce, potem mieszkałem nad morzem, w Radomiu, grałem na zaproszenie Polonii w Irlandii. Jestem włóczykijem, mieszkam praktycznie wszędzie. Ale wszystko to ma sens - robię to co chcę - mówi.
Pan Witek w "Naszej Szkapie"




Wszyscy kojarzą pana Witka z muzyką, a nie każdy wie, że chciał on zostać politykiem.
- Chciałem brać udział w wyborach prezydenckich, miałem przygotowane wiele rozwiązań. Niestety musiałem z tych planów zrezygnować - wybory były przyśpieszone, a cała dokumentacja, którą miałem przygotowaną, spłonęła w pożarze. Chciałem pokazać, jaka powinna być polityka, kto powinien rządzić państwem. W planach miałem stworzenie rządu bezpartyjnego. W telewizji gdańskiej miałem nawet swój program, gdzie prezentowałem swoje poglądy i plany. Wiele osób przyznawało mi rację, może dlatego, że poznałem życie od samej podszewki – wyznaje.
Jakie plany ma teraz człowiek z Atlantydy?
- Mam plan na dziś. Mianowicie gram tutaj w „Naszej Szkapie”, potem wsiadam w pociąg i jadę grać dalej...













