Piłkarze Radomiaka Radom podchodzili do spotkania z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu w mieszanych nastrojach. Przypomnijmy, że na inaugurację sezonu Zieloni u siebie pokonali beniaminka, Wieczystą Kraków 2:1, ale potem w kiepskim stylu przegrali w Katowicach z GKS-em 1:3. Przed meczem z Zabrzanami mieli spore nadzieje, ale rywale szybko je rozwiali. Górnik to uczestnik eliminacji europejskich pucharów. W tym sezonie ma już za sobą dwumecz w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów - przegrany z tureckim Fenerbahce - ale nieznacznie. W minioną środę podopieczni Michala Gasparika z kolei w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy przegrali 0:1 z węgierskim Ferencvarosem. I na boisku było widać dużą różnicę w jakości między zespołami. Pierwsze 45 minut to kompletna dominacja przyjezdnych.
Choć to Radomiak mógł zacząć wyśmienicie - sprzed pola karnego ładnym technicznym strzałem popisał się Ibrahima Camara, strzelec jedynego gola przed tygodniem w Katowicach - jednak jego uderzenie na rzut rożny sparował Philipp Schulze. Górnik szybko mógł odpowiedzieć. Po ładnej akcji Paulo Bernardo wyłożył piłkę do Sondre Lisetha, ten zwiódł jednego z obrońców i oddał strzał po ziemi - Radomiaka przed stratą gola ustrzegł jednak Kryspin Szcześniak, czyli obrońca... wypożyczony do Zielonych właśnie z Górnika. W 10. minucie na prawej stronie ładnie pograli ze sobą Jan Grzesik i Rafał Wolski, ale finalnie strzał tego pierwszego nieznacznie minął słupek bramki Zabrzan.
W 17. minucie niefrasobliwość gości w defensywie mógł wykorzystać Luquinhas, jednak w sytuacji sam na sam z golkiperem rywali fatalnie spudłował. Przyjezdni zepchnęli Radomian do głębokiej defensywy. Podopieczni Gasparika długo utrzymywali się przy piłce (73% posiadania po 25 minutach!) i starali się kreować kolejne okazje. Po jednej z nich bliski szczęścia był Ondrej Zmrzly - futbolówka jednak minęła nieznacznie poprzeczkę bramki Filipa Majchrowicza.
Górnik dopiął swego w 28. minucie, a wydatnie pomógł mu w tym... Adrian Dieguez. Defensor gospodarzy popełnił fatalny błąd w defensywie podając wręcz piłkę Peterowi Federico, który potem w sytuacji sam na sam pokonał Majchrowicza i wyprowadził wicemistrza Polski na prowadzenie. Po zdobytej bramce goście cofnęli się nieco. W 37. minucie po podaniu od Luquinhasa w pole karne rywali wpadł Grzesik, przerzucił sobie piłkę nad jednym z obrońców, a potem padł w polu karnym. O "jedenastce" nie mogło być jednak mowy. Rzut karny dostał jednak Górnik - w pełni zasłużenie - w doliczonym czasie gry pierwszej połowy futbolówkę ręką po strzale Sondre LIsetha dotknął Conrado, a z jedenastu metrów pewnie po ziemi do siatki trafił Kacper Urbański.
Już w przerwie trener Tomasz Kaczmarek dokonał dwóch zmian w swoim zespole - bezbarwnych Che Nunnely'ego i Fernanda Goure zastąpili - debiutujący w barwach Zielonych, Ronaldo Lumungo oraz Abdoul Tapsoba. I obaj wystąpili w rolach głównych w 49. minucie - najpierw Tapsoba nie trafił w piłkę z sześciu metrów po dośrodkowaniu z prawego skrzydła, a potem Ronaldo zablokował strzał Luquinhasa, który zmierzał do bramki Górnika! Trzeba jednak przyznać, że obaj wnieśli też sporo ożywienia w grę Radomiaka. W końcu w grze gospodarzy było więcej intensywności. Wynik jednak pozostawał bez zmian.
W 57. minucie mogło z kolei być 0:3. Przed własnym polem karnym faulował Dieguez, a z rzutu wolnego strzelał Zmrzly - miejscowi mieli dużo szczęścia, bo futbolówka zatrzymała się na słupku. Kilka chwil później znowu w roli głównej wystąpił Dieguez - ponownie jednak zaprezentował się w negatywnym świetle. Defensor Radomiaka wybił piłkę wprost pod nogi Federico, a ten trafił do pustej bramki podwyższając prowadzenie Trójkolorowych.
Miejscowi jednak nie złożyli broni - w pole karne rywali wpadł Tapsoba i został powalony przez golkipera Zabrzan. Decyzja arbitra Marcina Kochanka mogła być tylko jedna - rzut karny. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Rafał Wolski dając jeszcze nadzieje Radomianom. Zabrzanie grali jednak mądrze. Nie forsowali się zbytnio przed czwartkowym rewanżem z Ferencvarosem w eliminacjach Ligi Europy, ale jednocześnie nie pozwolili gospodarzom na złapanie kontaktu. Więcej goli już nie padło - Radomiak przegrał z Górnikiem 1:3. Po trzech meczach Radomianie mają na koncie trzy "oczka".
W czwartej kolejce podopieczni Kaczmarka zagrają na wyjeździe z Legią Warszawa, która po dwóch seriach gier jest liderem PKO BP Ekstraklasy. Ten mecz odbędzie się w piątek, 14 sierpnia o godz. 20.30 przy Łazienkowskiej.
Radomiak Radom - Górnik Zabrze 1:3 (0:2)
Bramki: Wolski 67' (z karnego) - Federico 28' i 64', Urbański 45+3' (z karnego).
Radomiak: Majchrowicz - Ouattara (74' Manu), Szcześniak, Dieguez (74' Koperski), Conrado, Camara (85' Karasek), Wolski, Luquinhas, Grzesik, Nunnely (46' Ronaldo), Goure (46' Tapsoba).
Górnik: Schulze - Sacek, Janicki, Bochniewicz, Zmrzly, Dietz (70' Donio), Bernardo (70' Sadilek), Urbański, Federico (70' Ismaheel), Liseth (89' Prekop), Chłań (80' Ikia Dimi).
Sędzia: Marcin Kochanek (Opole).
Żółte kartki: Camara, Conrado, Dieguez, Tapsoba - Federico, Dietz, Schulze, Liseth.
Widzów: 11239.

Napisz komentarz
Komentarze