To była już druga „Niedziela na Rynku”. Niestety, przedostatnia. A niestety dlatego, że centralny punkt miasta wreszcie ożył i stał się dla Radomian miejscem fantastycznej zabawy.
- Tegoroczne niedziele na Rynku odbywają się pod hasłem „wyjeżdżamy na wakacje”. Dziś wyjeżdżamy na rowerach. Uczestnicy pikniku zdobywają sześć sprawności. Najlepsi zostaną nagrodzeni – powiedziała nam Justyna Górska Streicher z Ośrodka Kultury i Sztuki Resursa Obywatelska. Przedstawicielka współorganizatora imprezy. Drugim było Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia.
Gospodarze imprezy przygotowali dla gości cały wachlarz atrakcji. Był tor rowerowy, miasteczko ruchu drogowego, mini motorówki, a wszystko to w towarzystwie iluzjonisty Kacpra Misiorka, który prezentował iście magiczne sztuczki. Zwieńczeniem „Niedzieli na Rynku” był spektakl „Maszyna czasu” wystawiony przez aktorów krakowskiego Teatru Bajki.
Radomianie bawili się przednio, a prawdziwym hitem festynu była… woda z saturatora.
- Saturator jest oryginalny. Pochodzili z połowy lat siedemdziesiątych. Odrestaurowaliśmy go. Woda jest pyszna. Z bąbelkami. Cały czas jest kolejka. Starsi wspominają dawne czasy, a dla młodych jest to trochę taki wehikuł czasu. Nie mogą się nadziwić, jak z takiego wózka z kranem może „wychodzić” tak pyszny napój - śmiał się Jarosław Kogut, który ze swoim saturatorem specjalnie na niedzielną zabawę przyjechał z Krakowa.

Napisz komentarz
Komentarze