Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ.
Radomski samorząd jest podobno jednym z ostatnich tak dużych, który nie ma elektronicznego systemu liczenia głosów. Liczeniem zajmują się sekretarze, wybierani każdorazowo na sesji, a chętnych do zabrania głosu w dyskusji zapisuje przewodniczący rady. Już kilka miesięcy temu radni testowali piloty, ale okazało się, że system bezprzewodowy zupełnie się u nas nie sprawdza. Zdecydowano więc, że musi być kabel.
W poniedziałek radni znaleźli na swoich stolikach mikrofony z przyciskami. Każdy z nich dostał imienną kartę, która ma służyć nie tylko do głosowania, ale także do zapisywania się do głosu w dyskusji. Efekt operacji na przyciskach pokazuje rzutnik. Na ekranie będzie też można sprawdzić, w jakim punkcie porządku obrad akurat jesteśmy.
Przedstawiciel firmy, która dostarczyła urządzenia, instruował radnych, jak się z nimi obchodzić. Po kilkunastu minutach wszyscy zalogowali się pomyślnie do systemu i nawet udało się stworzyć fikcyjną listę dyskutantów. Problemy techniczne pojawiły się dopiero przy zarządzonym przez przewodniczącego, także fikcyjnym, głosowaniu. Tzn. z głosowania nic nie wyszło.
- Trzeba było wcześniej wziąć kilka osób i przetestować urządzenia, żeby one dzisiaj normalnie działały – skwitował Ryszard Fałek.
Głosowania odbywały się więc tradycyjnie – tylko przez podniesienie ręki. Liczyć musieli sekretarze. W ten sposób wprowadzono w życie m.in. zmiany w statucie miasta, uwzględniające elektroniczną nowinkę. Przewodniczący RM Dariusz Wójcik zapowiedział, że lubelska firma dostanie pieniądze za swój produkt dopiero, jak wszystko będzie działać idealnie.
System kosztował ponad 47 tys. zł.
Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ.













