
Gwiazda TVNu lubi o sobie od czasu do czasu przypomnieć i bąknąć coś o przygotowaniach do ślubu, choć jakoś nikt szczególnie jej nie wierzy. Ostatnio swoją wyuczoną już na pamięć formułkę przedstawiła w tygodniku Świat i Ludzie. „Data jest już zaplanowana od roku, łącznie z godziną i to jest niezmienne. Zbliża się wielkimi krokami. Jesteśmy w szale przygotowań i bardzo się nią cieszymy. Miało być skromnie, ale wyjdzie jak zawsze(...) Czasem spotykam się z osobami, które wątpiły w naszą relację. Są zdziwione, że tak do siebie pasujemy i że jesteśmy normalni. Bo my teraz prowadzimy normalne życie. Teraz, kiedy tu siedzimy, Radosław odbiera Stasia ze szkoły, potem jedzie na nagranie do telewizji, bo przecież trwa Euro, ja mam cykl spotkań. Wieczorem biegnę do domu na wspólną kolację. Radosław przywozi zakupy. Wspólne posiłki są bardzo ważne dla naszej rodziny i to codzienna tradycja, że śniadania i kolacje zawsze jemy razem. Sami siebie zaskoczyliśmy. Daliśmy sobie szansę poznać siebie, bo nigdy nie ocenialiśmy ludzi po pozorach i siebie też tak nie oceniliśmy. Nie zakochaliśmy się w tym, co o nas wcześniej pisano. Miłość, przyjaźń to nie są rzeczy, które można sobie odpuścić, bo w życiu zdarzają się bardzo rzadko. Tym bardziej wiemy, co jest dla nas ważne". No to szczęśliwości.













