
Jak się okazuje zamiast zmienić relację z żoną i córką, której swoją drogą nie widział już dobre trzy lata, ten postanowił postawić na inną kartę. Czas płynie, 54 lata na karku i drugie tyle kariery, więc i wygląd nie ten. Stąd też Tom postanowił wykonać zabieg upiększający, a konkretniej… lifting. O tym dowiadujemy się od informatora magazynu „In Touch Weekly”:
„Starzeje się i to zaczyna być widoczne .Zauważył, że linia jego szczęki i brwi zaczynają opadać. To sprawia, że od dłuższego czasu jest nieszczęśliwy. Był bardzo rozczarowany tym, jak wyglądał na ekranie (premiera filmu Mumia- przyp. aut.). Makijażystka i ekipa oświetleniowców robiła, co mogła, ale i tak mieli bardzo małe pole manewru. Tom zdecydował się na lifting, wypełniacze i botoks nie wchodzą w grę. Tylko lifting jest w stanie naprawić to, co tak bardzo mu się nie podoba. To dla niego ważne. Nie chce też, żeby były to bardzo zauważalne zmiany. Chciałby po prostu być lekko młodszą wersją samego siebie.” A bycie młodszą wersją siebie, można osiągnąć nie tylko przez lifting, czyli naciągnięcie skóry twarzy z pomocą jadu kiełbasianego, ale także za sprawą odpowiedniej diety i regularnych ćwiczeń. Jednak z pewnością tych za wiele nie uświadcza podczas regularnych spotkań swojej sekty. Nie poprawia sytuacji również ciągły stres związany z sytuacją rodzinną – jak na moje to powinien najpierw zmienić swoich znajomych, a dopiero potem – twarz.
Jednak aktorzy jak wszyscy wiemy cierpią na jeden, dosyć poważny kompleks, a jest nim wiek i wieczna młodość. Niestety, to ostatnie można osiągnąć tylko na wielkim ekranie.













